sobota, 21 grudnia 2013

Wyjazd + Wesołych Świąt

Przybywam tu dziś do Was właściwie tylko z życzeniami. Wiem, że do świąt jeszcze parę dni, ale jutro rano lecę już do Polski i nie wiem czy znajdę czas by coś tu napisać. Lecę tylko na dwa tygodnie, więc chcę ten czas wykorzystać najlepiej jak potrafię.

Nie przedłużając: życzę Wam radosnych, spokojnych i rodzinnych świąt Bożego Narodzenia. Dużo zdrowia (bo to najważniejsze), szczęścia. Nie będę Wam życzyć spełnienia marzeń, bo same się nie spełnią. Dlatego życzę Wam energii, motywacji i przede wszystkim siły byście dążyli do spełnienia swoich marzeń i wyznaczonych przez siebie celów.

No i oczywiście życzę Wam szczęśliwego Nowego Roku! By ten 2014 pzyniósł Wam dużo uśmiechu, optymizmu i duuużo pozytywnej energii.
I udanego Sylwestra :D

sobota, 14 grudnia 2013

Wild heart

Tak wielu ludzi jest nieszczęśliwych, a jednak nie podejmują
żadnej próby, by to zmienić, ponieważ przywykli do życia 
w pewności, konformizmie, konserwatyzmie, co może dawać 
poczucie spokoju umysłu, ale w rzeczywistości nie ma rzeczy bardziej
niszczącej dla niespokojnego umysłu niż pewna przyszłość.
Podstawą życia ducha ludzkiego jest jego pasja przyrody.
Radość życia przychodzi z nowymi doświadczeniami, a zatem nie ma
większej radości niż mieć wciąż zmieniający się horyzont, każdego dnia inny, 
i nowe słońce. 
- ''Wszystko za życie''
zakaz kopiowania

czwartek, 12 grudnia 2013

La vida es bonita

Za oknami grudzień i chlapa, a w moim sercu nadal (a może już?) lato... ;)
 
weheartit.com

weheartit.com


weheartit.com
 
 
weheartit.com
 
 
 loveit.pl 


 
 


czwartek, 5 grudnia 2013

2 tygodnie

Dwa tygodnie dzielą mnie od wyjazdu do Polski. Kiedy ten czas tak szybko zleciał?
Przecież niedawno wróciłam z Polski, a teraz znów tam lecę. Oczywiście nie narzekam. Wręcz przeciwnie: niesamowicie się cieszę.
Oprócz tego, że spędzę te święta z rodzinką, to nie mogę się doczekać sylwestra.

loveit.pl
Wiem, że to dziwnie brzmi, ale pierwszy raz spędzę sylwestra z moją ekipą. To dlatego, że pierwszy raz odkąd wyjechałam będę zimą w Polsce. Oczywiście już wcześniej razem imprezowaliśmy jak byłam na wakacjach, ale sylwester to co innego. Czuję, że będzie epicki :D

Najgorsze jest, że właśnie teraz, kiedy czekam na coś tak bardzo, czas zacznie się ciągnąć.

piątek, 29 listopada 2013

Odpowiedzi

1. Żyjesz w Norwegii w zanieczyszczonym miasteczku czy może w jakimś pięknym, malowniczym miejscu?
W Norwegii ogólnie dość ciężko znaleźć zanieczyszczone miejsca. Norwedzy bardzo dbają o środowisko. W każdym razie - mieszkam w dosyć ładnym miasteczku.

2. Byłaś w jakimś kraju poza Polską i Norwegią?
Nie.

3. Jak motywujesz się do działania i nauki?
Moje marzenia motywują mnie do działania.

4. Co robisz, żeby sobie poprawić humor?
Zazwyczaj jeszcze bardziej się dołuję smutnymi piosenkami, a dopiero po kilku dniach mówię sobie, że czas wziąć się w garść. 

5. Jakie masz plany na przyszłość i czy przewidujesz ich zmianę?
Skończyć studia, podróżować, być szczęśliwym człowiekiem. Czy przewiduję ich zmianę? Jasne, że tak. W życiu może różnie się potoczyć i może być tak, że będę zmuszona je zmienić. 

6. Zmienność Ci przeszkadza, czy motywuje?
Raczej przeszkadza, ale w niektórych sytuacjach można to uznać za zaletę, ponieważ dzięki temu nie stoję w miejscu, ale chcę próbować nowych rzeczy.

7. U nas w Polsce są matury. Co jest w Norwegii na zakończenie szkoły średniej? 
Egzamin, ale nie wiem dokładnie jak on wygląda.

8. Ulubione słodycze? 
Zdecydowanie czekolada. W każdej postaci :)

9. Twoja ulubiona książka?
''Wszystko za życie'' i ''W drodze''.

10. Twój ulubiony film?
''Titanic'' i ''Skazany na bluesa''.

11. Twoja ulubiona piosenka?
Lista moich ulubionych piosenek cały czas się zmienia. 

12. Dlaczego prowadzisz bloga?
Właściwie to ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie. Po prostu to lubię, no i dzięki temu poznałam wielu fajnych ludzi :)

13. Jakie kraje/miasta chciałabyś zwiedzić?
Na świecie jest tyle pięknych miejsc, że nie potrafię wybrać żadnego konkretnego kraju/miasta. 

14. Ulubiony przedmiot w szkole?
Hiszpański.

15. Czy masz najlepszego przyjaciela/przyjaciółkę?
Tak, mam dwie przyjaciółki, z którymi przyjaźnię się od 1. klasy podstawówki.

16. Masz chłopaka?
Nie.

A teraz znikam na jakiś czas. Znów wszystko zaczęło się walić. Wszystko muszę sobie na nowo poukładać, przemyśleć. 

wtorek, 26 listopada 2013

Pytania

Kiedyś, nim usunęłam wszystkie posty zrobiłam już taki post.
Żeby urozmaicić trochę tego bloga postanowiłam, że jeszcze raz zrobię taką rundę z pytaniami. Czas jest do czwartku. W czwartek wieczorem lub piątek dodam odpowiedzi :)

środa, 20 listopada 2013

21 wiek

weheartit.com
Czy Wy też zauważyliście, że teraz wielu ludzi narzeka na 21 wiek? 
Najbardziej śmieszą mnie małolaci tacy jak ja, którzy kochają lata '80. Czy oni w ogóle mają pojęcie o czym mówią? Najczęściej chodzi po prostu o muzykę. Wielcy fani rocka, twierdzący, że tylko w tamtych czasach była ''prawdziwa'' muzyka (cokolwiek to znaczy). 

weheartit.com
Nie przeczę, że ja sama nieraz chciałabym chociaż na jeden dzień cofnąć się w czasie i zobaczyć jak to było w latach młodości naszych rodziców. Nieraz się uśmiałam z opowieści ojca albo jak opowiadał mi o koncertach, na których był.
W sklepach niby nic nie było, ale jednak było, ludzie jakoś bardziej się szanowali, pomagali sobie... 

weheartit.com
Ale przestańmy już narzekać na dzisiejsze czasy. Niektórzy ciągle powtarzają, że dzisiaj to nic tylko seks, imprezy, prochy i alkohol. Ale 20 czy 30 lat temu było dokładnie to samo! Kiedyś po prostu się o tym nie mówiło, bo mając syna narkomana czy córkę, która zaszła w ciążę bez ślubu to był to wstyd i trzeba było to trzymać w tajemnicy. 

Nie przesadzajmy. Dzisiaj wcale nie jest aż tak źle. Mamy więcej możliwości, niż mieli nasi rodzice. Albo pójdziemy z duchem czasu, albo będziemy stać w miejscu i zrzędzić jaki ten 21 wiek jest okropny... 

poniedziałek, 18 listopada 2013

Tentamen

Jutro zaczynają się u mnie w szkole tentamen. Kiedyś o tym już pisałam. Są to testy, które piszemy na każde półrocze: z norweskiego, angielskiego, matematyki i języka, którego się uczymy. W gimnazjum miałam zawsze test ustny z hiszpańskiego i dopiero teraz będę mieć pisemny, więc trochę się denerwuję. Nie to, że nigdy nie pisaliśmy sprawdzianów. Jasne, że pisaliśmy, ale to jest co innego.
Z norweskiego zawsze pisaliśmy jakieś opowiadanie. Z angielskiego mieliśmy odpowiedzieć na dwa krótkie pytania, a trzecie zadanie polegało na napisaniu również opowiadania. Matma jak to matma - rozwiązać zadania. Z języka (w moim przypadku hiszpański) zawsze mieliśmy przygotować prezentację. Wydaje mi się, że w liceum będzie dokładnie tak samo, z wyjątkiem języków. Tym razem będę miała pisemny.
Jutro będę pisać z norweskiego...

Dzisiaj troszkę czasu spędziłam w sieci, szukając jakichś informacji na temat pracy tłumacza tu w Norwegii. Wiele osób pisało, że z tą pracą jest tu ciężko. Po prostu jest problem ze znalezieniem stałej pracy. Zazwyczaj są tylko jakieś dorywcze tłumaczenia. I to mi dało do myślenia. Zaczęłam szukać czegoś związanego z moimi zainteresowaniami i nagle mnie olśniło. Branża turystyczna! Znalazłam studia, które trwają rok lub trzy lata. Na początek żłożę podanie na te trzy letnie, a jeśli tam się nie dostanę to złożę na roczne. Dlaczego tak? Ponieważ tu liczy się średnia z liceum, a nie tak jak w Polsce matura. A wiadomo, że przy tych rocznych nie wymagają jakoś szczególnie wysokiej średniej. W każdym razie mam trzy lata, by wziąć się w garść.

A tak odchodząc od tematu, jakiś anonim spytał się czy wstawiłabym kiedyś swoje zdjęcie. Kiedyś tu wstawiłam, ale po jakimś czasie usunęłam. Sama nie wiem czemu. Wielu z Was dodaje swoje zdjęcia, więc właściwie czemu nie? Ale muszę nad tym pomyśleć. No i nie spodziewajcie się, że szybko pojawi się tu jakaś fotka. Rzadko kiedy jestem zadowolona ze swoich zdjęć, więc trochę czasu mi to zajmie.

czwartek, 14 listopada 2013

Cisza, spokój, relaks...

Zakładam słuchawki, zapalam świeczki, otwieram książkę i się relaksuję.
Niczym się nie martwię, nawet nadchodzącymi testami, nie przejmuję się już ocenami, które i tak są niesprawiedliwe. Czuję wewnętrzny spokój.
Czuję, że jest tak jak powinno być. 
Kocham takie dni. 


weheartit.com

niedziela, 10 listopada 2013

Uśmiecham się do świata, bo wiem, że mogę wszystko

Uwielbiam to uczucie, kiedy jestem w pełni szczęśliwa. Mam cel i wiem czego chcę.
Zdecydowałam się, że nie będę tłumaczem z norweskiego na polski, ale będę studiować hiszpański. Uwielbiam ten język, dobrze mi idzie, więc czemu nie? Te studia trwają trzy lata i w którymś roku jest możliwość wyjazdu, do któregoś z krajów, w których mówi się po hiszpańsku. Jeśli byłaby taka możliwość to wybrałabym oczywiście mój ukochany Meksyk. Po studiach planuję wyjechać na wolontariat do Afryki. W szkole znalazłam ulotkę takiej jakby agencji/fundacji, która się tym właśnie zajmuje. Do wyboru jest Australia, Tajlandia, Chiny, Afryka, Indie, Kostaryka, Argentyna i chyba jeszcze jakiś kraj. Do wyboru jest pomaganie ludziom lub zwierzętom. Ja wybieram zwierzęta, a konkretniej... lwy. Nie trzeba być weterynarzem, więc myślę, że dam sobie radę. Niestety ten wolontariat trwa tylko pięć tygodni, a cena biletu i szczepionek nie jest wcale taka mała. Ale znajdę sobie pracę na wakacje i uda mi się. Wiem to. Nie może być inaczej. Chyba, że do tego czasu znajdę inną fundację, która wysyła wolontariuszy na co najmniej pół roku. Wiem, że jest jeszcze tyle czasu, ale te plany motywują mnie do działania. Nie pozwalają siedzieć bezczynnie. Marzenia same się nie spełnią, to my musimy je spełniać. 

Mam teraz taką energię, motywację i wierzę w to, że mi się uda. 
Dam z siebie wszystko, by osiągnąć swój cel. Na szczęście moja rodzina i znajomi mnie w tym wspierają. Mam szczęście, że moi rodzice nie należą do tych, którzy twierdzą, że sami wiedzą najlepiej co jest dobre dla ich dziecka. 

Mam masę energii, pomysłów... Każdy dzień wykorzystuję najlepiej jak potrafię. 


weheartit.com

sobota, 2 listopada 2013

Już niedługo...

Sezon na słuchanie świątecznych piosenek uważam za otwarty. :D
Już niedługo, a zaczną nas bombardować Wham!, Kevinem, choinkami, świątecznymi ozdobami, centra handlowe będą pełne ludzi rzucających się na promocje... Ale powiedzmy sobie szczerze: kto z nas tego nie lubi? W porządku, są wśród nas tacy, którzy nie lubią świąt lub tego świątecznego zgiełku, ale jeśli chodzi o mnie - ja bardzo lubię to zamieszania związane z Bożym Narodzeniem. A w tym roku cieszę się jeszcze bardziej, bo w końcu po 6 latach spędzę te święta z dziadkami i resztą rodziny. 
Już nie mogę się doczekać kolacji wigilijnej, kolęd, tych wszystkich świątecznych filmów, dzielenia opłatkiem, ''przełącz na Polsat, bo Kevin leci''... 


źródło

czwartek, 24 października 2013

Jestem tępa...

Jestem tępa. Naprawdę. No bo jak można z przedmiotu, z którego w gimnazjum miało się czwórki i piątki spaść na 2+? To ocena z ostatniego sprawdzianu. Moje lenistwo też ma na to swój wpływ. Macie jakieś sposoby na motywację?
Liceum chyba jednak nie jest dla mnie. Jeśli do przyszłego roku się nie ogarnę to chyba przeniosę się do czegoś w rodzaju technikum/zawodówki. 
Plany na zostanie tłumaczem i podróże coraz bardziej się oddalają...
Dziękuję za możliwość wyżalenia się. Dobranoc...

źródło

niedziela, 20 października 2013

Tęsknię...

Tęsknię za wakacjami
Tęsknię za tymi zachodami słońca
Tęsknię za ciepłymi nocami
Tęsknię za długimi rozmowami z ''nimi''
Tęsknię za wspólnymi wygłupami
Tęsknię za wspólnie wylanymi łzami
Zapowiada się ciężki tydzień. Proszę, dajcie mi wakacje...

źródło

czwartek, 17 października 2013

Wygląd nie jest najważniejszy. Czyżby?

Często powtarzamy, że wygląd nie jest najważniejszy, że liczy się charakter itd.
Ale jak przychodzi co do czego to już nie jesteśmy do tego aż tak przekonani.
I nie oszukujmy się, ale każdy z nas - w mniejszym lub większym stopniu - patrzy na wygląd. Bo co z tego, że facet będzie miał super charakter, skoro jego wygląd będzie nas po prostu... odrzucał. 
Wiem, że mogę się wydawać strasznie ''płytka''. 

Może patrzę na to  wszystko przez to, że nie potrafiłam zaakceptować swojego wyglądu? Nigdy nie chodziłam i nie jęczałam jaka to ja jestem brzydka, bo takie zachowanie mnie zawsze denerwowało i denerwuje. Kiedyś nawet starałam się przypodobać innym (chodzi o ubiór itp)...
Teraz już nie jest tak źle. Staram się już tym nie przejmować i cieszyć się życiem, ale chyba coś mi jeszcze z tego pozostało. Choćby pogląd na tę sprawę...


google

niedziela, 13 października 2013

Optymizm

Mówi się, że optymiści pewnie nigdy w życiu nie doświadczyli żadnej krzywdy, że tak chodzą i cały czas się cieszą, ale to nieprawda. Niektórzy z nich przeżyli więcej niż nie jeden pesymista. Żeby nie było - nie chodzi tu teraz o mnie, bo jak na razie żadna straszna tragedia mnie nie dotknęła, choć już nieraz dostałam od życia po mordzie. Nie były to problemy typu ''olał mnie chłopak czy przyjaciółka, życie jest takie niesprawiedliwe''. Nie będę jednak pisać o tym tutaj, bo są to sprawy zbyt prywatne. Ale to nie ma żadnego znaczenia, bo pewnie jeszcze nieraz oberwę jak każdy z nas. 

Nie jest też tak, że cały czas jesteśmy w dobrym humorze (piszę my, bo uważam się za optymistkę). Ja też czasami lubię sobie ponarzekać, wyżalić się, bo to jest normalne i chyba każdy z nas tak ma. Przykładem na to jest post sprzed tygodnia, w którym narzekałam, ale potrafię powiedzieć sobie dość i się ogarnąć. 
Narzekanie i tak niczego nie zmieni. Każdy problem próbuję rozwiązać, a jeśli nie potrafię lub po prostu się nie da - to najzwyczajniej w świecie go olewam i idę dalej. No bo po co mam zaprzątać sobie głowę czymś, na co nie mam wpływu? 

Niektórzy też mówią, że wolą być pesymistami, bo przynajmniej nie czują takiego rozczarowania jak optymiści. Ale ja wolę się rozczarować i wierzyć, że będzie lepiej niż marnować życie na wieczne narzekanie. 
W każdym razie dla mnie szklanka będzie zawsze do połowy pełna ;) 


google

piątek, 11 października 2013

''Świadomość śmierci pobudza do życia''

Dziś rano napisałam posta, że chyba usunę bloga, ale po dokładnym przemyśleniu tej sprawy uznałam, że jednak nie dam rady. Za bardzo się już wkręciłam w ten blogowy świat, a poza tym włożyłam w to wiele czasu i serca. 
Z tym moim blogowaniem bywało różnie - raz lepiej, raz gorzej, ale jakoś wytrwaliście ze mną, więc nie umiałabym tak po prostu odejść.
Żeby nie było tak nudno, to może pojawią się też jakieś notki o Norwegii i życiu codziennym tutaj. 




wtorek, 8 października 2013

Och, życie kocham cię nad życie...

źródło
Marudziłam, marudziłam i nie tylko tu na blogu, ale i znajomym. I ulżyło mi.
Znów biorę się za siebie, po raz kolejny chcę walczyć ze swoją zmiennością, ale teraz już tak na poważnie. Uważam to za wadę i chcę to wyeliminować. Naprawdę wierzę, że mi się uda. Widzę z resztą różnicę między dniem dzisiejszym, a tym co było jeszcze rok temu. 
Uznałam, że muszę iść na studia jeśli chcę w życiu robić to co naprawdę lubię i czym się interesuję, bo po prostu innej opcji nie ma. Nie będzie chyba aż tak źle, jeśli będę uczyć się tego czego naprawdę chcę. Chcę w życiu coś osiągnąć. 
Zmieniłam priorytety.
Znów patrzę na wszystko optymistycznie, bo chcę by było tak jak dawniej. Widocznie dopadła mnie jesienna depresja, bo teraz wychodzę już na prostą. Naprawdę. 
Koniec z marudzeniem, koniec z narzekaniem... Bo kocham życie, kocham ten stan, kiedy jestem szczęśliwa, kiedy cieszę się małymi rzeczami... 

sobota, 5 października 2013

Życie niemal na pewno ma sens...

Znacie ten stan, kiedy nic Wam się nie chce? Kiedy czujecie taką pustkę?
Właśnie teraz tak się czuję. Nie mam zielonego pojęcia co zrobić ze swoim życiem. 
Nie wiem czy warto iść na studia, czy może rzucić to wszystko w cholerę i po 18-stce gdzieś wyjechać. Odciąć się od tego wszystkiego, mieć święty spokój. 
Coraz częściej nachodzą mnie myśli, że te studia i tak mi nic nie dadzą, że niepotrzebnie będę się męczyć przez kolejne pięć lat. 
Wiem, że mam jeszcze trzy lata na podjęcie decyzji i niepotrzebnie martwię się tym na zapas, ale te trzy lata tak szybko zlecą jak to gimnazjum. 

Poza tym jestem już zmęczona tym wszystkim. Jestem zmęczona sobą, tą swoją zmiennością, niezdecydowaniem. W jednej chwili mam pomysł na życie, cel, a po paru tygodniach stwierdzam, że to wszystko nie ma sensu. Przez jakiś czas myślę, że kiedyś chciałabym mieć spokojne, stabilne życie, ale w końcu i tak dochodzę do wniosku, że wolę szalone podróże. I tak w kółko. Z jednej strony wolę ciszę, spokój, nie przepadam za imprezami, ale gdzieś tam w środku czuję, że chcę jednak szaleć ze znajomymi. Tak samo jest z moim nastrojem. Przez kilka tygodni potrafię się cieszyć ze wszystkiego, aż tu nagle dopada mnie jakaś chandra i właściwie sama nie wiem z jakiego powodu. 
Ostatnio ktoś stwierdził, że chyba mam jakieś zaburzenia. Oczywiście to moje zachowanie można przypisać okresowi dojrzewania, ale nie zdziwiłabym się gdyby rzeczywiście było coś nie tak.

Dlaczego nie może być tak jak kiedyś? Gdy byłam młodsza zawsze w naszej paczce to ja byłam ta ''najsilniejsza'', jeśli tak to mogę ująć. Zawsze ja wszystkich pocieszałam, byłam do wszystkiego pozytywnie nastawiona. Później coś się zmieniło i kilka miesięcy temu myślałam, że ''ta dawna Karolina'' znów powraca, ale jak widać... chyba nie bardzo. 

wtorek, 1 października 2013

''Podróżować to żyć''

Teraz ten tydzień mam ferie jesienne, więc w końcu sobie odpocznę. Niestety ten czas za szybko leci. Już jest wtorek, a zanim się obejrzę będzie niedziela i znów będzie trzeba przygotować się do szkoły. Żyję już tylko myślą, że jeszcze trzy miesiące i do Polski. 

Wczoraj byłam w bibliotece i w końcu wypożyczyłam ''W drodze''. Już od dawna chciałam się zabrać za tę książkę i nareszcie mi się udało. Przeczytałam tylko trochę ponad 30 stron, ale już jestem zachwycona. To są ''moje klimaty''. Planuję jednak kupić ją w Polsce, żebym mogła w każdej chwili do niej wrócić, no i co jak co, ale najlepiej czyta się w ojczystym języku :) Jeśli ktoś chciałby się czegoś więcej o niej dowiedzieć to odsyłam tutaj
Nie wiem jednak czy wszystkim przypadnie do gustu. Na pewno spodoba się osobom takim jak ja - kochających wolność, niezależność... 

A tak poza tym, to zastanawiam się nad zrobieniem sobie dreadów... 


źródło

czwartek, 26 września 2013

Szczęście...

Dlaczego wszystko odkładamy na potem? Dlaczego nie potrafimy realizować naszych postanowień od zaraz?
Najczęściej kierujemy się myślą, że całe życie przed nami i mamy jeszcze czas. Ale wcale nie!
Skąd masz tę pewność, że rzeczywiście masz całe życie przed sobą? Skąd wiesz, że przechodząc jutro przez ulicę nie potrąci Cię pędzący samochód? Skąd wiesz czy zwykły ból głowy nie okaże się guzem mózgu i zostanie Ci już niewiele czasu?
Nie twierdzę, że mamy cały czas chodzić i martwić się, że nagle coś nam może się stać, ale po prostu cieszmy się życiem.
Wiem, że to już oklepane, ale... ''Żyj tak, jakby każdy dzień był Twoim ostatnim''.
Dlatego jeśli chcesz być szczęśliwy, chcesz się cieszyć życiem to zacznij od zaraz.

źródło

sobota, 21 września 2013

Wszystko za życie

Już dawno chciałam się zabrać za napisanie tej recenzji, ale nie wiedziałam jak to ubrać w słowa. 
Książka jest właściwie biografią, ale wywołała we mnie takie emocje, że jeszcze długo po jej skończeniu chodziłam i cały czas o niej myślałam. 
Został też nakręcony film, który mam zamiar obejrzeć.


Chris McCandless po ukończeniu studiów wyruszył w podróż po Stanach. 
Zerwał wszelkie kontakty z rodziną, rozdał pieniądze i wyruszył w podróż, która miała dać mu wolność. 
W końcu zawędrował na Alaskę, gdzie chciał spędzić kilka miesięcy w dziczy, żyjąc tylko z tego, co uda mu się upolować lub zebrać. Niestety - zginął. 

Zdania na jego temat są podzielone. Jedni go podziwiają, drudzy z kolei uważają, że był głupi, myśląc, iż uda mu się przeżyć kilka miesięcy w alaskańskiej dziczy nie mając żadnego doświadczenia. No i w końcu - jak mógł zerwać kontakty z rodziną. 
Ja jestem gdzieś pomiędzy. Zazdroszczę mu tej wolności, tego, że nie bał się wyruszyć w drogę, że żył tak jak chciał. Krótko, ale intensywnie. 
Jednak z drugiej strony to jego ignorancja doprowadziła go do śmierci. Był zbyt pewny tego, że uda mu się przeżyć kilka miesięcy z dala od cywilizacji, żyjąc tylko tym co uda mu się upolować. Nie miał kompletnie żadnego doświadczenia.

Książka jednak tak mnie pochłonęła, że po jej skończeniu czułam niedosyt. Czułam jakbym tam była. Jakbym to wszystko przeżywała wraz z Chrisem. 

W każdym razie chciałabym odwiedzić miejsce, w którym zmarł czyli opuszczony autobus. Jego ojciec zawiesił tam pamiątkową tablicę. To jest mój kolejny cel na liście miejsc, które chcę kiedyś zwiedzić. 

wtorek, 17 września 2013

Szaro, mokro, smutno...

Pamiętacie jak jeszcze niedawno pisałam, że chcę być sama? 
Cóż, przez ostatnie trzy miesiące trochę się zmieniłam. Marzenia i ambicje pozostały te same, ale nieco inaczej patrzę na pewne sprawy. 

W poście o wakacjach pisałam, że spotkałam przyjaciela z dzieciństwa po 6 latach. Dla mnie przyjaciel, a dla mojej przyjaciółki... pierwsza miłość. Wiem jak to głupio brzmi. Pierwsza miłość? Przecież mieliśmy wtedy po 10 lat. Oni też nie widzieli się kilka lat, więc kiedy w końcu się spotkali okazało się, że te wszystkie uczucia wróciły. Oni po prostu do siebie pasują. I kiedy tak patrzyłam na nich, to pomyślałam, że jednak fajnie byłoby mieć kogoś, kto mógłby cię w każdej chwili wysłuchać, przytulić... Zwłaszcza w takie dni jak dzisiejszy. 

źródło: google
Nadal chcę w przyszłości sporo podróżować i wcześniej uważałam, że związek by mnie ograniczał, ale zrozumiałam, że wcale tak nie musi być. Co z tego, że spełniałabym swoje marzenia, skoro nie miałabym z kim dzielić tego swojego szczęścia? Wcześniej uważałam, że przecież będę miała przyjaciół i rodzinę, ale znajomi mają też swoje życie. 

Nie szukam nikogo na siłę, bo to nie ma sensu, ale zaczęłam się zastanawiać czy ktoś by ze mną w ogóle wytrzymał. Ja jestem pełna sprzeczności, jeśli tak to mogę ująć. Z jednej strony lubię samotność, ale z drugiej chcę być wśród ludzi. Z jednej strony cenię sobie spokój, ale z drugiej uwielbiam szaleć z przyjaciółmi. 

Czasami jednak czuję się naprawdę samotna. Mimo że mam tutaj kilku znajomych to jednak to nie jest to samo co z tą ekipą w Polsce. 

sobota, 14 września 2013

Chwilo trwaj

Deszcz bębni o szyby. Obok śpi kot. W słuchawkach leci utwór Beatles'ów. 
Siedzę i analizuję. Analizuję każdą decyzję, która w jakimś stopniu miała wpływ na moje życie. Analizuję, ale nie żałuję. Nie żałuję, bo wierzę, że widocznie tak musiało być. 
Może to jest naiwne, ale wierzę, że jeśli coś ma się zdarzyć, to zdarzy się bez względu na wszystko. Przeznaczenie. 
Tak, jesień to zdecydowanie najlepsza pora na refleksje...


źródło

piątek, 13 września 2013

Czego nie lubię w Norwegii...

Właściwie nigdy nie pisałam o Norwegii. Czasami tylko przewinął się krótki temat na temat szkoły i to wszystko. 
Chyba nie powinno się tak zaczynać od razu od narzekania, ale po prostu muszę. 

1. Norwedzy są strasznie ślamazarni. Przeciętnego Polaka może trafić szlag, kiedy pani w sklepie dyskutuje z ekspedientką o pogodzie, a za nią stoi sześć osób z pełnymi koszykami. Oczywiście Norwegom to nie przeszkadza. 

2. Narzekacie w Polsce na biurokrację? Zapraszam tutaj. Żeby załatwić jedną sprawę potrzebujesz sto innych - zupełnie nie związanych z daną sprawą - papierów. Ale oczywiście nie powiedzą Ci od razu czego konkretnie potrzebujesz, musisz później dowozić, bo coś im się nagle przypomni.

3. Cieszcie się z polskiej służby zdrowia... Koleżanka parę lat temu przechodziła ospę, ale lekarz musiał zajrzeć do książki (!), bo nie wiedział co jej jest. Ostatnio inna znajoma poszła do lekarza z zapaleniem ucha. Dostała jakieś krople, które zatkały jej ucho i gdyby nie to, że miała jeszcze jakieś inne z Polski to dalej by tak chodziła z tym zatkanym uchem. Według norweskich lekarzy nie można kąpać małego dziecka codziennie. Jednym słowem - są niedouczeni. 

4. Wielu młodych Norwegów jest strasznie rozpieszczonych. 
Nie można ich zmusić np. do posprzątania pokoju, bo mogą to zgłosić do pewnej instytucji, przez co rodzice mogą mieć kłopoty.

Ten kraj ma również swoje zalety i nie mogę narzekać, że żyje mi się tutaj źle, ale nie nazwałabym tego swoim ''miejscem na ziemi''. Nie wiem czy zostanę tutaj już na stałe, czy nie i jak na razie nie chcę robić takich planów. Co będzie, to będzie. 

wtorek, 10 września 2013

Stylowe perypetie

Pamiętacie jak kiedyś pisałam o swoich ''perypetiach'' ze zmianą stylu?
W końcu mogę powiedzieć, że znalazłam coś dla siebie. 
W te wakacje nauczyłam się być po prostu sobą. Nie ukrywam, że mieli w tym spory udział przyjaciele i nie chodzi tu tylko o styl, ale o całokształt. W końcu zrozumiałam, że nie warto zmieniać się dla kogoś. To, że mam 16 lat nie znaczy, że muszę od razu zmienić styl na bardziej kobiecy i codziennie latać w szpilkach (tak, kiedyś taka dziewczyna dokładnie to mi powiedziała). 

Co do samego stylu to nie jest on oryginalny, ale nie na tym mi zależy. Po prostu zwykłe trampki, rurki jakiś sweter oversize i dodatki (np. w stylu hippie) lub jakaś koszula, albo t-shirt i kardigan. Bluzy raczej odstawiam. Nie różni się zbyt wiele od mojego poprzedniego, ale wprowadziłam kilka zmian. 
I będę tak chodzić nawet po 30-stce, jeśli nadal będzie mi się to podobać :) 
źródło: weheartit.com

sobota, 7 września 2013

Myślę, myślę...

Myślę, myślę... i nie mogę podjąć decyzji. 
Jak wiecie - w tym roku poszłam już do liceum i tu już zaczyna się ''prawdziwa'' nauka. Mam coraz mniej czasu na pisanie notek, to po pierwsze. A po drugie: pisanie ich już nie sprawia mi takiej przyjemności jak kiedyś. 
Naprawdę zaczynam poważnie zastanawiać się nad usunięciem bloga. 
Wiem, ostatnio pisałam, że cieszę się, iż nie usunęłam wcześniej bloga, ale teraz zaczynam myśleć, że to byłaby dobra decyzja. A już na pewno dobra dla moich ocen. 
Nie wiem jeszcze jaką decyzję podejmę, ale chciałam, żebyście wiedzieli o tym. 

źródło: weheartit.com

wtorek, 3 września 2013

Wakacje

Myślałam, żeby opisać jakoś moje wakacje, ale stwierdziłam, że zbyt dużo się działo bym mogła to ogarnąć. 
Niby nic wielkiego nie robiliśmy, ale z tą ekipą po prostu nie da się nudzić. 
Najlepsza była jedna z imprez, którą wspominamy aż do tej pory. Było naprawdę... ciekawie ;)
Kolejnym ciekawym wydarzeniem było spotkanie z przyjacielem po 6 latach. Jejku, to było niesamowite. Myślałam, że się rozpłaczę, kiedy w końcu się spotkaliśmy. 
Oprócz tego były wspomnienia z dzieciństwa, dużo śmiechu, trochę łez... Naprawdę dziwię się sobie, że potrafię wytrzymać bez nich aż cały rok. W miesiąc nie da się nadrobić tych wszystkich straconych dni. Ale jestem wdzięczna im za to, że czekają na mnie cały rok, że nic się nie zmieniło w naszych relacjach. Niektórzy byli wręcz pewni, że po moim wyjeździe stracimy kontakt, ale tak się nie stało (no, przynajmniej z większością). 
Najgorszy był oczywiście dzień mojego wyjazdu. Na lotnisko jechałam dopiero o 11.00, więc rano szybko poszłam się z nimi pożegnać. To było najgorsze pożegnanie w moim życiu. Jeszcze chyba nigdy przy żadnym wyjeździe tak nie płakałam jak w tym roku. 
Na szczęście mam już bilety do Polski na święta, więc zaczynamy powoli planować sylwestra :D 
Niestety nie miałam czasu na robienie zdjęć w wakacje, dlatego postaram się to nadrobić, kiedy będę zimą. 
Tak więc za 4 miesiące znów się widzimy. 

niedziela, 1 września 2013

Hello September

I już mamy wrzesień. Jesień zbliża się powoli. W związku z tym przydałby się bardziej jesienny wygląd bloga, lecz na razie nie chce mi się nic nowego tworzyć. 
Ten czas zdecydowanie za szybko leci. Niedawno przecież był lipiec i odliczałam dni do wyjazdu do Polski (teraz też odliczam).
Ale przyznam szczerze, że mimo, iż jesień jest taka ponura i często łapią nas jakieś ''dołki'' to jednak lubię tę porę roku. Lubię te jesienne spacery po lesie. Lubię jesienne wieczory, kiedy mogę zaszyć się pod kocem z kubkiem gorącej herbaty i jakąś dobrą książką. 

Wiem, że jutro idziecie już do szkoły, więc życzę Wam powodzenia :D 


środa, 28 sierpnia 2013

To już rok

Niedawno spacerkiem przez życie skończyło rok! Nie pamiętam dokładnie którego, bo usunęłam stare wpisy, ale myślę, że było to 15 lub 16 sierpnia. 
W każdym razie nigdy bym nie podejrzewała, że tyle czasu będę prowadzić bloga. Byłam nawet pewna, że po kilku miesiącach mi się znudzi i go usunę. Nieraz miałam taki kryzys, ale teraz się cieszę, że tego nie zrobiłam, bo wiem, że po pewnym czasie bym żałowała. 
Poznałam tutaj naprawdę wspaniałych ludzi :)

Przedwczoraj zamówiłam bilety do Polski na Boże Narodzenie! 
W końcu po 6 latach spędzę święta z dziadkami i resztą rodziny. Trochę głupio, że rodzice zostaną tutaj i święta będą spędzać sami, ale mam ich na co dzień. 
Tak więc 22 grudnia - witaj Polsko (po raz drugi w tym roku ;) )

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

''Przyjaciel to ktoś, kto daje Ci totalną swobodę bycia sobą''

Popadam w melancholię. Znowu.
Czuję jak dni uciekają, a ja stoję w miejscu. Każdy mój dzień wygląda tak samo. 
Czuję, że czegoś mi brakuje, ale sama nie wiem czego. Może nie doceniam tego co mam? 
Katuję się wspomnieniami, chciałabym cofnąć czas, żeby móc znowu je przeżyć. 
Szczególnie tegoroczne wakacje. To był najlepszy czas w moim życiu. Spotkałam przyjaciela z dzieciństwa po 6 latach. Myślałam, że będzie niezręcznie, ale wcale tak nie było. Może dlatego, że spotkaliśmy się na imprezie, a wiadomo jak jest na imprezach - każdy mówi to co myśli, a czego by nie powiedział... w innych okolicznościach. 
W te wakacje moja przyjaźń z dwoma przyjaciółkami jeszcze bardziej się zacieśniła. Niektórym wydaje się to niemożliwe, bo przecież widujemy się tylko raz w roku. Czasami sama się temu dziwię, ale tak już jest od sześciu lat, a przyjaźnimy się od 9, więc mogę śmiało stwierdzić, że jest to prawdziwa przyjaźń. 
Każda ma inny charakter, ale jesteśmy jak siostry. Nawet kilka razy się zdarzyło, że dwie lub nawet trzy pomyślałyśmy dokładnie o tym samym. 
Może to właśnie ich mi tutaj brakuje...


środa, 14 sierpnia 2013

Pierwszy dzień w szkole

Dziś byłam pierwszy dzień w nowej szkole i... powiem szczerze, że nie mam żadnych odczuć. Byłam tam tylko godzinę i jedyne co robiliśmy to słuchaliśmy takich wstępnych informacji. 
Jutro będą nam rozdawać książki, kolejne informacje, a później dwie lekcje angielskiego i do domu. 
W poniedziałki i środy będę prawdopodobnie zaczynać lekcje o 12, a kończyć o 14.30, ale nie jestem pewna. 

Przyzwyczaiłam się już do myśli, że znowu jestem tutaj, z dala od rodziny i przyjaciół. Nie ma co się użalać nad sobą, bo przecież dobrze wiedziałam, że i tak tutaj wrócę. 
Zdałam sobie sprawę, że teraz tak nie chciałam wyjeżdżać, bo całe dnie spędzałam z przyjaciółmi, ale jak bym mieszkała w Polsce to zacząłby się rok szkolny i nie miałabym czasu na włóczenie się ze znajomymi. 
Poza tym nawet gdybym wróciła do Polski to musiałabym zacząć wszystko od nowa. To byłoby jak przeprowadzka za granicę. Przez te sześć lat wiele się zmieniło. Będąc tam tylko przez miesiąc a mieszkać na stałe to ogromna różnica. 
Nie wiem czy kiedyś już o tym tutaj pisałam, ale miałam plan, żeby wrócić do Polski do liceum do jakiegoś większego miasta (szczególnie myślałam nad Wrocławiem) i mieszkać w internacie. Zrezygnowałam jednak z tego pomysłu, bo uznałam, że nie dałabym rady w polskim liceum - zbyt wysoki poziom i chyba nie dałabym rady nadrobić tych zaległości. To było jakieś dwa lata temu, kiedy miałam jeszcze ''fazę'' na powrót do Polski. 

niedziela, 11 sierpnia 2013

Powrót do rzeczywistości

Wczoraj wróciłam z Polski cała, zdrowa i... średnio szczęśliwa. Jadąc wczoraj na lotnisko miałam minę jakby ktoś umarł, ale kiedy samolot podchodził już do lądowania i zobaczyłam te fiordy to pomyślałam: a może dobrze, że już wracam? Mimo to jest mi nadal przykro, że musiałam zostawić tak daleko ważnych dla mnie ludzi, ale obiecałam sobie, że w tym roku przylatuję do Polski zimą na święta i z przyjaciółką organizujemy sylwestra. 

Przez ten miesiąc w ogóle nie wchodziłam na bloga, bo nie miałam czasu. Codziennie coś robiłam ze znajomymi. Nawet nie miałam czasu na robienie zdjęć. 
Razem z przyjaciółką czułyśmy, że będą to najlepsze wakacje w naszym życiu i powiem szczerze, że były :)
A w środę już do szkoły... 

niedziela, 14 lipca 2013

Liebster Blog Award + wyjazd

Zostałam nominowana do Liebster Blog Award przez Merry.

1. Ulubiony film?
''Skazany na bluesa''.

2. Dlaczego zdecydowałaś się prowadzić bloga?
Po prostu pewnego dnia naszła mnie taka ochota.

3. Twoje motto?
Żyj tak jakby każdy dzień był Twoim ostatnim... - James Thurber. 

4. Ile czasu zajmuje Ci pisanie posta?
To zależy, ale zazwyczaj około 20 minut.

5. Twoje największe marzenie?
Dużo podróżować.

6. Twój ulubiony kosmetyk to...?
Tusz do rzęs.

7. Masz jakieś fobie?
Boję się pająków...

8. Jaką fryzurę najczęściej nosisz?
Najczęściej mam rozpuszczone włosy. 

9. Ulubiona książka?
Lista moich ulubionych książek często się zmienia, ale na chwilę obecną jest ''Zanim umrę'' - Jenny Downham. 

10. Psiaki czy kociaki?
Hmm... Nie potrafię wybrać :) 

Nikogo nie nominuję, bo po prostu nie mam czasu. 
Jutro wyjeżdżam do Polski na miesiąc, więc przez ten czas posty raczej nie będą się pojawiać, ale sami rozumiecie - wolę ten czas spędzić z rodziną i przyjaciółmi niż przed komputerem. Będę miała stały dostęp do Internetu, więc może czasem wpadnę tutaj, żeby skomentować Wasze posty itd. 
A tymczasem lecę się pakować ;)

poniedziałek, 8 lipca 2013

A może jednak Norwegia...?

W ostatnim czasie sporo myślałam nad tym czy zostać w Norwegii po studiach, czy wyjechać jednak gdzieś dalej. 
Nie żyje mi się tutaj źle, ludzie są mili, tolerancyjni. Życie tutaj płynie jakoś tak spokojniej. Norwedzy podchodzą do wszystkiego tak na luzie, spokojnie. Nie stresują się tak wszystkim na zapas, nie narzekają. I mimo że czasami ta ich ślamazarność doprowadza mnie do szału to jednak kiedy w zeszłym roku byłam w Polsce, to pod koniec wakacji zatęskniłam za tą ciszą, spokojem. (Ale gdybym kiedyś miała się z kimś związać tak na poważnie, to na pewno nie byłby to Norweg. Jakby to powiedzieć... cóż, zbyt duża różnica kulturowa) ;)

I tak sobie pomyślałam: czy jest sens się wyprowadzać, skoro tutaj nie jest źle? Poza tym nie wiem czy miałabym siłę na kolejną wyprowadzkę do obcego kraju. 
Odkąd pamiętam marzę o dalekich podróżach, a mieszkając i pracując tutaj miałabym taką możliwość. Teraz mogę odwiedzać rodzinę i przyjaciół przynajmniej raz w roku, a gdybym wyjechała na przykład do Australii to w Polsce byłabym raz na kilka lat. 
Pamiętam jak jeszcze niedawno chodził mi też po głowie powrót do Polski, ale z tego co opowiada rodzina i znajomi to tam jest coraz gorzej. I tak jakoś ten pomysł szybko mi wyleciał z głowy. 
Więc może jednak tu zostanę...?


źródło: weheartit.com

sobota, 6 lipca 2013

Szkoda słów...

Wczoraj przyszła mi odpowiedź, że... dostałam się do szkoły pierwszego wyboru! To jest taki jakby odpowiednik polskiego Liceum Ogólnokształcącego i jestem naprawdę mega szczęśliwa, choć nieco się denerwują tą nową szkołą i ludźmi. Jednak z drugiej strony jest to nowy start z ludźmi, którzy mnie nie znają i nie mają szansy ocenić mnie od razu z góry. W każdym razie staram się być dobrej myśli. 
Rok szkolny zaczynam już 14 sierpnia. Wiem, że to bardzo szybko, ale należy pamiętać, że tutaj w ciągu roku szkolnego jest więcej wolnego niż w Polsce. 

A skoro mowa o szkole to przypomniała mi się pewna historia sprzed kilku miesięcy. 
My w Polsce mamy nadal mieszkanie, na którego adres przychodzą czasami jeszcze jakieś listy i kilka miesięcy temu zadzwoniła babcia i powiedziała, że przyszedł list z pytaniem do jakiego ja chodzę gimnazjum, bo oni nie mogą znaleźć żadnej informacji na ten temat.  Kiedy to usłyszałam to aż szczęka mi opadła. Jaki oni muszą mieć w tych dokumentach - za przeproszeniem - burdel? Wyjeżdżając z Polski zgłosiłam dyrektorce, że wyjeżdżam na stałe i nie pojawię się w nowym roku szkolnym, więc to jest już ich obowiązek to załatwić. A co gdybym tak rzeczywiście mieszkała w Polsce, ale nie chodziła do szkoły? Skapnęliby się dopiero po trzech latach, że ja nie chodzę do gimnazjum? 
Naprawdę szkoda słów.

czwartek, 4 lipca 2013

''Nie szczędź czasu, żeby być szczęśliwym''

Pamiętacie jak w kwietniu pisałam o metamorfozie? No więc wszystko zmierza w dobrym kierunku, ale nadal nie potrafię się rozstać z trampkami, więc ten styl nie jest tak do końca dziewczęcy jak myślałam na początku. 

A co u mnie? Jest paskudna pogoda i całymi dniami siedzę w domu przez co czas mi się strasznie dłuży i aż mnie skręca na samą myśl, że muszę jeszcze czekać cały przyszły tydzień. 
Wiele osób się dziwi, że ja się tak cieszę, że lecę do Polski. To nie jest tak, że ja tęsknię za samą Polską. Ja tęsknię za rodziną i przyjaciółmi. Gdybym nie miała tam żadnych krewnych czy znajomych to w ogóle bym nie latała do Polski. Bo i po co? 

A inni z kolei się dziwią czemu chciałabym zamieszkać na Alasce. Na razie zastanawiam się między Alaską i Australią. W przyszłości zamierzam dużo podróżować, ale muszę mieć gdzieś miejsce zamieszkania, a w Norwegii nie chcę mieszkać. To są jedynie wstępne plany, bo nie wiem jak mi się w życiu ułoży i może się okazać, że jednak w tej Norwegii zostanę, a może się też okazać, że będę mieszkać w NY, Chicago czy jeszcze gdzieś indziej, dlatego już niczego nie planuję. Co ma być to będzie...

Jeszcze 11 dni... Jak ja to wytrzymam?

poniedziałek, 1 lipca 2013

before I die

Na kilku blogach widziałam taki tag (?) ''before I die''. Pewnie już to widzieliście, a teraz ja postanowiłam takie coś przygotować. 

Przede wszystkim: 


Wiem już jaki i gdzie, więc może niedługo się pojawi ;)


Mój wujek ma psa tej rasy i po prostu uwielbiam te psiaki.

Jak tylko skończę 18 lat mam zamiar to zrobić.


Kiedy znudzą mi się podróże i stwierdzę, że czas się ustatkować
to chciałabym zamieszkać na Alasce z psem (oczywiście Husky)
i dwoma kotami :)



zdjęcia: weheartit.com

piątek, 28 czerwca 2013

17 dni

Woohoo! Bilety do Polski już zamówione, więc 15 lipca - witaj Polsko. Co prawda dzień później niż początkowo było to planowane, ale to tylko dzień różnicy. Poza tym samolot mam rano, więc po 12 będę już w domu. 
Niesamowicie się cieszę, bo już naprawdę się stęskniłam za tymi wszystkimi wspaniałymi ludźmi. 

Plany oczywiście są. Będą na pewno jakieś ogniska, wypady nad jezioro, imprezy itp. Oczywiście będzie też mnóstwo zdjęć. W każdym razie jedno jest pewne: będzie się działo :D

No i obiecałam Wam zdjęcia. Na razie są takie niezbyt fajne, ale w ostatnich dniach często padało, więc nigdzie nie wychodziłam. 

Zakaz kopiowania!
Zakaz kopiowania!
Zdjęcia zrobione przeze mnie będą miały po prostu napis ''zakaz kopiowania'', a poza tym są i tak podpisane moim imieniem. Wiem, że to nie daje stuprocentowej pewności, że nikt nie skopiuje zdjęcia, ale zawsze coś. A do zdjęć z internetu będę podawać strony, skąd zostały wzięte. 

Niedługo powinien też pojawić się nowy wygląd bloga. 

wtorek, 25 czerwca 2013

Żyj i daj żyć innym

Na pewno nieraz spotkaliście się z ''dobrymi'' radami jakich udzieliły Wam babcie/ciotki/ czy ogólnie jakaś dalsza rodzina. To jest niesamowicie denerwujące, kiedy ktoś wtrąca się w nasze życie. Oni uważają, że wiedzą najlepiej co jest dla nas dobre, co mamy robić w przyszłości. Gdyby mogli to ułożyliby nam plan na całe życie. 
Naprawdę nie potrafię zrozumieć takich osób. Chyba najsłuszniejszą odpowiedzią jest, że po prostu nie mają własnego życia. Zamiast znaleźć sobie jakieś zajęcie to wolą się wtrącać w czyjeś życie. 

A tak poza tym to muszę się Wam pochwalić tą wspaniałą (dla mnie) nowiną, że za jakieś 19 dni lecę do Polski. Nie mamy jeszcze biletów, ale najprawdopodobniej będzie to właśnie za 19 dni. Zaczęłam już odliczanie :D


źródło: weheartit.com
Wiem, że zakładając tego bloga napisałam, iż będę dodawać zdjęcia wykonane przeze mnie i tak zrobię już od następnego posta. Miałam małą przerwę w fotografii, ale teraz wracam do tego. 

środa, 19 czerwca 2013

Zakończenie roku...

Wczoraj już miałam zakończenie roku. Od środy zeszłego tygodnia pracowaliśmy nad musicalem, a wczoraj była premiera i rozdanie świadectw.
Powiem szczerze, że trochę łez poleciało, ale nie tylko mnie. Nie byłam jakoś szczególnie zżyta z tymi ludźmi, ale mimo wszystko mam też miłe wspomnienia z nimi. No i zdążyłam się już do nich przyzwyczaić. 
Były pożegnania, przytulania ze wszystkimi osobami ze wszystkich trzech 10 klas.

Dziwnie się czuję, wiedząc, że w sierpniu już się nie spotkamy, nie staniemy pod tą szkołą... Niektórych może spotkam w liceum, niektórych może już nigdy...
Kurczę - nawet teraz pisząc to czuję jakiś taki smutek.

źródło: google

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Miłość nie jest najważniejsza

''Ludzie mówią, że bez miłości nie da się żyć. Osobiście uważam, że tlen jest ważniejszy''. W stu procentach się z tym zgadzam. Dla mnie miłość nie jest ważna. Wystarczy mi to, że mam rodzinę i przyjaciół. To oczywiście też jest miłość, ale to inny rodzaj miłości. 
Nigdy nie byłam tak na poważnie zakochana i jeśli mam być szczera to nie chcę. Może nie potrafię kochać? Nie wiem. Po prostu wydaje mi się, że ja nie nadaję się do stałych związków. Wiem, że jestem gówniarą, która jeszcze nic o życiu nie wie, a tym bardziej o poważnych związkach, ale ja to po prostu... czuję. Wiem, że prędzej czy później skrzywdziłabym tę drugą osobę. 
Będąc w związku trzeba brać pod uwagę uczucia tej osoby, a ja tego nie chcę. Wiem, że to co piszę brzmi strasznie egoistycznie, ale taka jest prawda. Ja miewam często dziwne pomysły i wiem, że kiedyś bym się spakowała i po prostu... uciekła. Związek by mnie ograniczał, a ja w życiu kieruję się wolnością.
Kiedyś na pewno poznam chłopaka, może nawet nie jednego, ale wiem, że ten związek nie będzie dłuższy niż dwa lata. Jeszcze się taki nie urodził, dla którego mogłabym się aż tak poświęcić...
Wiem, że kiedyś mogę tego żałować i wtedy będzie już za późno, ale w tej chwili staram się o tym nie myśleć. 

źródło: google

piątek, 7 czerwca 2013

A jednak powrót

A jednak wróciłam. Nie potrafiłam się rozstać z blogiem, więc wracam. Nie obiecuję jednak, że notki będą się pojawiać regularnie. 

Większość z Was już się zorientowała, że często zmieniam zdanie, działam spontanicznie. Jednak są sprawy nad którymi zastanawiam się przez dłuższy czas. I taką właśnie sprawą jest wyjazd do Afryki na wolontariat do sierocińca dla słoni. To jest mój cel a zarazem  marzenie, które zamierzam spełnić zaraz po ukończeniu studiów. Planuję wyjechać na rok, ale nigdy nic nie wiadomo i może się to przedłużyć. 

Zaczynam także zbierać pieniądze na moje inne marzenie, które będę mogła spełnić dopiero za jakieś 10 lat. Wyjazd do Australii. Na stałe. Nie, nie zmienię już zdania. Doszłam do wniosku, że przeprowadzanie się z jednego kraju do drugiego co roku czy nawet co dwa lata jest wręcz niemożliwe (tak, zaczęłam myśleć bardziej realnie), a że nie zamierzam spędzić reszty życia w Norwegii, ani w żadnym innym europejskim kraju, wybór padł na Australię. Poza tym już od dłuższego czasu się nad tym zastanawiam. Życie wydaje się tam być takie... na luzie. Czyli coś dla mnie. No a poza tym jest tam przez cały rok ciepło. Jednak największym plusem jest to, że jest tak daleko. Nie chodzi o to, że chcę się odciąć od rodziny czy przyjaciół, ale po prostu czuję, że tam jest moje miejsce na ziemi, że to właśnie tam będę szczęśliwa. Podróże oczywiście będą, ale nie tak jak to sobie na początku wyobraziłam. 
Tak więc zaczynam już odkładać pieniądze.
Bądźcie spokojni - nie zmienię już zdania ;) 

środa, 29 maja 2013

Zawieszam

Zawieszam bloga na czas nieokreślony. Sami widzicie, że coraz rzadziej dodaję posty.
Prowadzenie bloga miało być przyjemnością, a nie przykrym obowiązkiem. Szkoda jest mi  go usuwać, bo nie chcę się rozstawać ani z Wami, ani z tym blogiem na stałe, dlatego najlepszym wyjściem jest go zawiesić. 
Nie wiem, kiedy wrócę, ale postaram się odwiedzać Wasze blogi regularnie. 

sobota, 18 maja 2013

''Wakacje to czas, w którym przeszłość należy utopić w promieniach słońca''

I znów mnie trochę nie było, ale nic ciekawego się nie działo. Przez ponad tydzień codziennie padało, ale teraz na szczęście pogoda się poprawiła. W cieniu jest już 18 stopni, a to dopiero ranek. 

Wczoraj sprawdzaliśmy bilety na samolot i prawdopodobnie lecimy 14 lipca. Dość późno w tym roku, ale mówi się trudno. Ja z mamą zostaniemy około miesiąc, a tata leci tylko na tydzień. Takie są plany, ale zobaczymy co z tego wyjdzie. W każdym razie jeszcze dwa miesiące i nareszcie zobaczę przyjaciół i rodzinę. Strasznie się za nimi stęskniłam. Przyjaciółka się zdziwi, kiedy jeszcze tego samego dnia zapukam do jej drzwi. Najgorsze jest to, że czas teraz zacznie mi się dłużyć. Zawsze tak jest, gdy na coś czekam. 
źródło: weheartit.com
To dziwne uczucie wiedzieć, że dokładnie za miesiąc będę szła ostatni raz do szkoły. Ostatni dzień z tą klasą. 

piątek, 10 maja 2013

Zanim umrę...

Pamiętacie jak zrobiłam listę książek, które koniecznie chcę przeczytać? Właśnie w nocy skończyłam jedną z nich. A mianowicie ''Zanim umrę''. Książka jest naprawdę bardzo wzruszająca i daje wiele do myślenia. 
16 letnia Tessa choruje na białaczkę i wie, że zostało jej już nie wiele życia, dlatego postanawia zrobić listę rzeczy, które chce zrobić przed śmiercią. A czy jej się to udało? Zapraszam do lektury :) Radzę jednak zaopatrzyć się w paczkę chusteczek. 
Ja do tej pory nie potrafię się otrząsnąć po tej książce. 

Nikt z nas nie chodzi i nie zastanawia się czy dzisiaj przypadkiem coś nam się nie stanie. Każdy z nas myśli: przecież jeszcze całe życie przede mną. Odkładamy wszystko na ostatnią chwilę. 
Dlatego cieszmy się każdym dniem, każdą chwilą, bo nie wiadomo czy za rok, dwa nie będziemy w takiej sytuacji w jakiej znalazła się Tessa... 


źródło: weheartit.com