środa, 29 maja 2013

Zawieszam

Zawieszam bloga na czas nieokreślony. Sami widzicie, że coraz rzadziej dodaję posty.
Prowadzenie bloga miało być przyjemnością, a nie przykrym obowiązkiem. Szkoda jest mi  go usuwać, bo nie chcę się rozstawać ani z Wami, ani z tym blogiem na stałe, dlatego najlepszym wyjściem jest go zawiesić. 
Nie wiem, kiedy wrócę, ale postaram się odwiedzać Wasze blogi regularnie. 

sobota, 18 maja 2013

''Wakacje to czas, w którym przeszłość należy utopić w promieniach słońca''

I znów mnie trochę nie było, ale nic ciekawego się nie działo. Przez ponad tydzień codziennie padało, ale teraz na szczęście pogoda się poprawiła. W cieniu jest już 18 stopni, a to dopiero ranek. 

Wczoraj sprawdzaliśmy bilety na samolot i prawdopodobnie lecimy 14 lipca. Dość późno w tym roku, ale mówi się trudno. Ja z mamą zostaniemy około miesiąc, a tata leci tylko na tydzień. Takie są plany, ale zobaczymy co z tego wyjdzie. W każdym razie jeszcze dwa miesiące i nareszcie zobaczę przyjaciół i rodzinę. Strasznie się za nimi stęskniłam. Przyjaciółka się zdziwi, kiedy jeszcze tego samego dnia zapukam do jej drzwi. Najgorsze jest to, że czas teraz zacznie mi się dłużyć. Zawsze tak jest, gdy na coś czekam. 
źródło: weheartit.com
To dziwne uczucie wiedzieć, że dokładnie za miesiąc będę szła ostatni raz do szkoły. Ostatni dzień z tą klasą. 

piątek, 10 maja 2013

Zanim umrę...

Pamiętacie jak zrobiłam listę książek, które koniecznie chcę przeczytać? Właśnie w nocy skończyłam jedną z nich. A mianowicie ''Zanim umrę''. Książka jest naprawdę bardzo wzruszająca i daje wiele do myślenia. 
16 letnia Tessa choruje na białaczkę i wie, że zostało jej już nie wiele życia, dlatego postanawia zrobić listę rzeczy, które chce zrobić przed śmiercią. A czy jej się to udało? Zapraszam do lektury :) Radzę jednak zaopatrzyć się w paczkę chusteczek. 
Ja do tej pory nie potrafię się otrząsnąć po tej książce. 

Nikt z nas nie chodzi i nie zastanawia się czy dzisiaj przypadkiem coś nam się nie stanie. Każdy z nas myśli: przecież jeszcze całe życie przede mną. Odkładamy wszystko na ostatnią chwilę. 
Dlatego cieszmy się każdym dniem, każdą chwilą, bo nie wiadomo czy za rok, dwa nie będziemy w takiej sytuacji w jakiej znalazła się Tessa... 


źródło: weheartit.com

wtorek, 7 maja 2013

Skąd ten optymizm?

Dobry humor powrócił. Widocznie potrzebowałam słońca i tego ciepła, które w końcu się u mnie pojawiło. Nawet nie martwię się jutrzejszym testem ustnym. Pół klasy miało mieć z matematyki, a drugie pół z norweskiego. Byłam pewna, że będę miała z matmy, skoro nauczyciel powiedział, że będziemy mieć test z tego przedmiotu, z którego mamy najniższą ocenę, więc byłam naprawdę zdziwiona, kiedy dowiedziałam się, że będę miała z norweskiego. Znów mu się coś pomyliło... W każdym razie prezentację mam już gotową. Teraz tylko muszę się jej nauczyć i gotowe. 


źródło: weheartit.com
Niektórzy pytają mnie skąd mam tyle optymizmu, a ja nie potrafię im odpowiedzieć na to pytanie. 
Kiedyś w mojej paczce to ja byłam ta najsilniejsza, ta która wszystkim pomagała, wspierała. Ale później, gdzieś po drodze, zagubiłam ten optymizm, wiarę w siebie. Stałam się straszną pesymistką. Wszystko co robiłam, uważałam za bezsens. Wszystkiego miałam dość. Dość długo to trwało, ale w końcu - jakiś rok temu, wzięłam się za siebie. Chciałam, żeby ta dawna Karolina wróciła. I wraca. 
Niektórzy podziwiają takie nastawienie, a inni się dziwią i uważają, że mam zbyt beztroskie podejście do życia i nie zauważam problemów. To nie jest tak, że ja zawsze jestem optymistycznie nastawiona do wszystkiego. Denerwuję się, dołuję... Ale po kilku dniach stwierdzam, że koniec z tym, trzeba wziąć się w garść. I tak też robię. 

piątek, 3 maja 2013

Running to the Edge of the World...

Przepraszam za moją nieobecność, ale jakoś tak dziwnie się czułam i w sumie nadal czuję (znowu). Humor mi się zmieniał z minuty na minutę. 
Oglądałam masę filmików z koncertu Mansona, który był latem w zeszłym roku i płakałam, że mnie tam nie było (może pozostawię to bez komentarza). 
Chciałabym pójść na jego koncert, spotkać go, pogadać z nim, razem z nim nachlać się w trzy dupy (za przeproszeniem)... Nooo, a z tych takich bardziej realnych marzeń to chociaż być na jego koncercie. 
Ponoć już się ''uspokoił''. Ciekawe... 

Wiem, że piszę bez sensu, ale czułam, że muszę tutaj po prostu coś napisać. 
A teraz zostawiam Was z piosenką, przy której od kilku dni się dołuję..