piątek, 28 czerwca 2013

17 dni

Woohoo! Bilety do Polski już zamówione, więc 15 lipca - witaj Polsko. Co prawda dzień później niż początkowo było to planowane, ale to tylko dzień różnicy. Poza tym samolot mam rano, więc po 12 będę już w domu. 
Niesamowicie się cieszę, bo już naprawdę się stęskniłam za tymi wszystkimi wspaniałymi ludźmi. 

Plany oczywiście są. Będą na pewno jakieś ogniska, wypady nad jezioro, imprezy itp. Oczywiście będzie też mnóstwo zdjęć. W każdym razie jedno jest pewne: będzie się działo :D

No i obiecałam Wam zdjęcia. Na razie są takie niezbyt fajne, ale w ostatnich dniach często padało, więc nigdzie nie wychodziłam. 

Zakaz kopiowania!
Zakaz kopiowania!
Zdjęcia zrobione przeze mnie będą miały po prostu napis ''zakaz kopiowania'', a poza tym są i tak podpisane moim imieniem. Wiem, że to nie daje stuprocentowej pewności, że nikt nie skopiuje zdjęcia, ale zawsze coś. A do zdjęć z internetu będę podawać strony, skąd zostały wzięte. 

Niedługo powinien też pojawić się nowy wygląd bloga. 

wtorek, 25 czerwca 2013

Żyj i daj żyć innym

Na pewno nieraz spotkaliście się z ''dobrymi'' radami jakich udzieliły Wam babcie/ciotki/ czy ogólnie jakaś dalsza rodzina. To jest niesamowicie denerwujące, kiedy ktoś wtrąca się w nasze życie. Oni uważają, że wiedzą najlepiej co jest dla nas dobre, co mamy robić w przyszłości. Gdyby mogli to ułożyliby nam plan na całe życie. 
Naprawdę nie potrafię zrozumieć takich osób. Chyba najsłuszniejszą odpowiedzią jest, że po prostu nie mają własnego życia. Zamiast znaleźć sobie jakieś zajęcie to wolą się wtrącać w czyjeś życie. 

A tak poza tym to muszę się Wam pochwalić tą wspaniałą (dla mnie) nowiną, że za jakieś 19 dni lecę do Polski. Nie mamy jeszcze biletów, ale najprawdopodobniej będzie to właśnie za 19 dni. Zaczęłam już odliczanie :D


źródło: weheartit.com
Wiem, że zakładając tego bloga napisałam, iż będę dodawać zdjęcia wykonane przeze mnie i tak zrobię już od następnego posta. Miałam małą przerwę w fotografii, ale teraz wracam do tego. 

środa, 19 czerwca 2013

Zakończenie roku...

Wczoraj już miałam zakończenie roku. Od środy zeszłego tygodnia pracowaliśmy nad musicalem, a wczoraj była premiera i rozdanie świadectw.
Powiem szczerze, że trochę łez poleciało, ale nie tylko mnie. Nie byłam jakoś szczególnie zżyta z tymi ludźmi, ale mimo wszystko mam też miłe wspomnienia z nimi. No i zdążyłam się już do nich przyzwyczaić. 
Były pożegnania, przytulania ze wszystkimi osobami ze wszystkich trzech 10 klas.

Dziwnie się czuję, wiedząc, że w sierpniu już się nie spotkamy, nie staniemy pod tą szkołą... Niektórych może spotkam w liceum, niektórych może już nigdy...
Kurczę - nawet teraz pisząc to czuję jakiś taki smutek.

źródło: google

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Miłość nie jest najważniejsza

''Ludzie mówią, że bez miłości nie da się żyć. Osobiście uważam, że tlen jest ważniejszy''. W stu procentach się z tym zgadzam. Dla mnie miłość nie jest ważna. Wystarczy mi to, że mam rodzinę i przyjaciół. To oczywiście też jest miłość, ale to inny rodzaj miłości. 
Nigdy nie byłam tak na poważnie zakochana i jeśli mam być szczera to nie chcę. Może nie potrafię kochać? Nie wiem. Po prostu wydaje mi się, że ja nie nadaję się do stałych związków. Wiem, że jestem gówniarą, która jeszcze nic o życiu nie wie, a tym bardziej o poważnych związkach, ale ja to po prostu... czuję. Wiem, że prędzej czy później skrzywdziłabym tę drugą osobę. 
Będąc w związku trzeba brać pod uwagę uczucia tej osoby, a ja tego nie chcę. Wiem, że to co piszę brzmi strasznie egoistycznie, ale taka jest prawda. Ja miewam często dziwne pomysły i wiem, że kiedyś bym się spakowała i po prostu... uciekła. Związek by mnie ograniczał, a ja w życiu kieruję się wolnością.
Kiedyś na pewno poznam chłopaka, może nawet nie jednego, ale wiem, że ten związek nie będzie dłuższy niż dwa lata. Jeszcze się taki nie urodził, dla którego mogłabym się aż tak poświęcić...
Wiem, że kiedyś mogę tego żałować i wtedy będzie już za późno, ale w tej chwili staram się o tym nie myśleć. 

źródło: google

piątek, 7 czerwca 2013

A jednak powrót

A jednak wróciłam. Nie potrafiłam się rozstać z blogiem, więc wracam. Nie obiecuję jednak, że notki będą się pojawiać regularnie. 

Większość z Was już się zorientowała, że często zmieniam zdanie, działam spontanicznie. Jednak są sprawy nad którymi zastanawiam się przez dłuższy czas. I taką właśnie sprawą jest wyjazd do Afryki na wolontariat do sierocińca dla słoni. To jest mój cel a zarazem  marzenie, które zamierzam spełnić zaraz po ukończeniu studiów. Planuję wyjechać na rok, ale nigdy nic nie wiadomo i może się to przedłużyć. 

Zaczynam także zbierać pieniądze na moje inne marzenie, które będę mogła spełnić dopiero za jakieś 10 lat. Wyjazd do Australii. Na stałe. Nie, nie zmienię już zdania. Doszłam do wniosku, że przeprowadzanie się z jednego kraju do drugiego co roku czy nawet co dwa lata jest wręcz niemożliwe (tak, zaczęłam myśleć bardziej realnie), a że nie zamierzam spędzić reszty życia w Norwegii, ani w żadnym innym europejskim kraju, wybór padł na Australię. Poza tym już od dłuższego czasu się nad tym zastanawiam. Życie wydaje się tam być takie... na luzie. Czyli coś dla mnie. No a poza tym jest tam przez cały rok ciepło. Jednak największym plusem jest to, że jest tak daleko. Nie chodzi o to, że chcę się odciąć od rodziny czy przyjaciół, ale po prostu czuję, że tam jest moje miejsce na ziemi, że to właśnie tam będę szczęśliwa. Podróże oczywiście będą, ale nie tak jak to sobie na początku wyobraziłam. 
Tak więc zaczynam już odkładać pieniądze.
Bądźcie spokojni - nie zmienię już zdania ;)