piątek, 7 czerwca 2013

A jednak powrót

A jednak wróciłam. Nie potrafiłam się rozstać z blogiem, więc wracam. Nie obiecuję jednak, że notki będą się pojawiać regularnie. 

Większość z Was już się zorientowała, że często zmieniam zdanie, działam spontanicznie. Jednak są sprawy nad którymi zastanawiam się przez dłuższy czas. I taką właśnie sprawą jest wyjazd do Afryki na wolontariat do sierocińca dla słoni. To jest mój cel a zarazem  marzenie, które zamierzam spełnić zaraz po ukończeniu studiów. Planuję wyjechać na rok, ale nigdy nic nie wiadomo i może się to przedłużyć. 

Zaczynam także zbierać pieniądze na moje inne marzenie, które będę mogła spełnić dopiero za jakieś 10 lat. Wyjazd do Australii. Na stałe. Nie, nie zmienię już zdania. Doszłam do wniosku, że przeprowadzanie się z jednego kraju do drugiego co roku czy nawet co dwa lata jest wręcz niemożliwe (tak, zaczęłam myśleć bardziej realnie), a że nie zamierzam spędzić reszty życia w Norwegii, ani w żadnym innym europejskim kraju, wybór padł na Australię. Poza tym już od dłuższego czasu się nad tym zastanawiam. Życie wydaje się tam być takie... na luzie. Czyli coś dla mnie. No a poza tym jest tam przez cały rok ciepło. Jednak największym plusem jest to, że jest tak daleko. Nie chodzi o to, że chcę się odciąć od rodziny czy przyjaciół, ale po prostu czuję, że tam jest moje miejsce na ziemi, że to właśnie tam będę szczęśliwa. Podróże oczywiście będą, ale nie tak jak to sobie na początku wyobraziłam. 
Tak więc zaczynam już odkładać pieniądze.
Bądźcie spokojni - nie zmienię już zdania ;) 

7 komentarzy:

  1. Ja sama wiem, że trudno jest rozstać się z blogiem. Próbowałam już wile razy odciąć się od tego świata, ale zawsze wracam - pozostaje jakiś sentyment, tęsknota za ludźmi takimi, jak ja.

    Wolontariat w Afryce? Ciekawy pomysł. Nie mam do końca pewności, czy podołałabym temu zadaniu, w końcu nie jest to byle co. Bądź, co bądź, tak daleki wyjazd, nie by wypocząć, a by spełniać pewną misję...

    Odkąd pamiętam fascynuje mnie Australia. Życzę Ci by Twoje marzenia się spełniły i byś zamieszkała w tym kraju. Kto wiem, może i ja kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie już ci to pisałam, ale powtórzę - podziwiam twoje plany na przyszłość. A wyjazd do Australii wydaje się być bardzo ciekawy - mnie raczej poza Europę nie ciągnie, zresztą mam całkiem inne marzenia i plany :)

    OdpowiedzUsuń
  3. oj marzenia są po to aby je spełniać, tylko jestem nieco ciekawa czy wytrwasz w swoich postanowieniach i nie ulegniesz modzie zakładania rodziny i rodzenia dzieci :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie, że wracam, ja właśnie też wróciłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kobieto, masz dużo czasu. Masę czasu. Jeszcze zmienisz sto razy zdanie na temat planów na życie, swoje marzenia itd. itp. Naprawdę. Po co tak wcześniej o czymś takim myśleć ;)?
    Witaj z powrotem na blogu, zmienna dziewczyno :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Też często rozstawałam się z blogiem, ale zawsze wracałam. To już chyba lekkie uzależnienie. :D Fajnie, że wiesz, gdzie jest Twoje miejsce. Ja wciąż tego szukam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej :)
    Piszesz świetne posty!:)
    Zapraszam Cię do siebie.
    Obserwujemy?:>

    OdpowiedzUsuń