środa, 28 sierpnia 2013

To już rok

Niedawno spacerkiem przez życie skończyło rok! Nie pamiętam dokładnie którego, bo usunęłam stare wpisy, ale myślę, że było to 15 lub 16 sierpnia. 
W każdym razie nigdy bym nie podejrzewała, że tyle czasu będę prowadzić bloga. Byłam nawet pewna, że po kilku miesiącach mi się znudzi i go usunę. Nieraz miałam taki kryzys, ale teraz się cieszę, że tego nie zrobiłam, bo wiem, że po pewnym czasie bym żałowała. 
Poznałam tutaj naprawdę wspaniałych ludzi :)

Przedwczoraj zamówiłam bilety do Polski na Boże Narodzenie! 
W końcu po 6 latach spędzę święta z dziadkami i resztą rodziny. Trochę głupio, że rodzice zostaną tutaj i święta będą spędzać sami, ale mam ich na co dzień. 
Tak więc 22 grudnia - witaj Polsko (po raz drugi w tym roku ;) )

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

''Przyjaciel to ktoś, kto daje Ci totalną swobodę bycia sobą''

Popadam w melancholię. Znowu.
Czuję jak dni uciekają, a ja stoję w miejscu. Każdy mój dzień wygląda tak samo. 
Czuję, że czegoś mi brakuje, ale sama nie wiem czego. Może nie doceniam tego co mam? 
Katuję się wspomnieniami, chciałabym cofnąć czas, żeby móc znowu je przeżyć. 
Szczególnie tegoroczne wakacje. To był najlepszy czas w moim życiu. Spotkałam przyjaciela z dzieciństwa po 6 latach. Myślałam, że będzie niezręcznie, ale wcale tak nie było. Może dlatego, że spotkaliśmy się na imprezie, a wiadomo jak jest na imprezach - każdy mówi to co myśli, a czego by nie powiedział... w innych okolicznościach. 
W te wakacje moja przyjaźń z dwoma przyjaciółkami jeszcze bardziej się zacieśniła. Niektórym wydaje się to niemożliwe, bo przecież widujemy się tylko raz w roku. Czasami sama się temu dziwię, ale tak już jest od sześciu lat, a przyjaźnimy się od 9, więc mogę śmiało stwierdzić, że jest to prawdziwa przyjaźń. 
Każda ma inny charakter, ale jesteśmy jak siostry. Nawet kilka razy się zdarzyło, że dwie lub nawet trzy pomyślałyśmy dokładnie o tym samym. 
Może to właśnie ich mi tutaj brakuje...


środa, 14 sierpnia 2013

Pierwszy dzień w szkole

Dziś byłam pierwszy dzień w nowej szkole i... powiem szczerze, że nie mam żadnych odczuć. Byłam tam tylko godzinę i jedyne co robiliśmy to słuchaliśmy takich wstępnych informacji. 
Jutro będą nam rozdawać książki, kolejne informacje, a później dwie lekcje angielskiego i do domu. 
W poniedziałki i środy będę prawdopodobnie zaczynać lekcje o 12, a kończyć o 14.30, ale nie jestem pewna. 

Przyzwyczaiłam się już do myśli, że znowu jestem tutaj, z dala od rodziny i przyjaciół. Nie ma co się użalać nad sobą, bo przecież dobrze wiedziałam, że i tak tutaj wrócę. 
Zdałam sobie sprawę, że teraz tak nie chciałam wyjeżdżać, bo całe dnie spędzałam z przyjaciółmi, ale jak bym mieszkała w Polsce to zacząłby się rok szkolny i nie miałabym czasu na włóczenie się ze znajomymi. 
Poza tym nawet gdybym wróciła do Polski to musiałabym zacząć wszystko od nowa. To byłoby jak przeprowadzka za granicę. Przez te sześć lat wiele się zmieniło. Będąc tam tylko przez miesiąc a mieszkać na stałe to ogromna różnica. 
Nie wiem czy kiedyś już o tym tutaj pisałam, ale miałam plan, żeby wrócić do Polski do liceum do jakiegoś większego miasta (szczególnie myślałam nad Wrocławiem) i mieszkać w internacie. Zrezygnowałam jednak z tego pomysłu, bo uznałam, że nie dałabym rady w polskim liceum - zbyt wysoki poziom i chyba nie dałabym rady nadrobić tych zaległości. To było jakieś dwa lata temu, kiedy miałam jeszcze ''fazę'' na powrót do Polski. 

niedziela, 11 sierpnia 2013

Powrót do rzeczywistości

Wczoraj wróciłam z Polski cała, zdrowa i... średnio szczęśliwa. Jadąc wczoraj na lotnisko miałam minę jakby ktoś umarł, ale kiedy samolot podchodził już do lądowania i zobaczyłam te fiordy to pomyślałam: a może dobrze, że już wracam? Mimo to jest mi nadal przykro, że musiałam zostawić tak daleko ważnych dla mnie ludzi, ale obiecałam sobie, że w tym roku przylatuję do Polski zimą na święta i z przyjaciółką organizujemy sylwestra. 

Przez ten miesiąc w ogóle nie wchodziłam na bloga, bo nie miałam czasu. Codziennie coś robiłam ze znajomymi. Nawet nie miałam czasu na robienie zdjęć. 
Razem z przyjaciółką czułyśmy, że będą to najlepsze wakacje w naszym życiu i powiem szczerze, że były :)
A w środę już do szkoły...