wtorek, 17 września 2013

Szaro, mokro, smutno...

Pamiętacie jak jeszcze niedawno pisałam, że chcę być sama? 
Cóż, przez ostatnie trzy miesiące trochę się zmieniłam. Marzenia i ambicje pozostały te same, ale nieco inaczej patrzę na pewne sprawy. 

W poście o wakacjach pisałam, że spotkałam przyjaciela z dzieciństwa po 6 latach. Dla mnie przyjaciel, a dla mojej przyjaciółki... pierwsza miłość. Wiem jak to głupio brzmi. Pierwsza miłość? Przecież mieliśmy wtedy po 10 lat. Oni też nie widzieli się kilka lat, więc kiedy w końcu się spotkali okazało się, że te wszystkie uczucia wróciły. Oni po prostu do siebie pasują. I kiedy tak patrzyłam na nich, to pomyślałam, że jednak fajnie byłoby mieć kogoś, kto mógłby cię w każdej chwili wysłuchać, przytulić... Zwłaszcza w takie dni jak dzisiejszy. 

źródło: google
Nadal chcę w przyszłości sporo podróżować i wcześniej uważałam, że związek by mnie ograniczał, ale zrozumiałam, że wcale tak nie musi być. Co z tego, że spełniałabym swoje marzenia, skoro nie miałabym z kim dzielić tego swojego szczęścia? Wcześniej uważałam, że przecież będę miała przyjaciół i rodzinę, ale znajomi mają też swoje życie. 

Nie szukam nikogo na siłę, bo to nie ma sensu, ale zaczęłam się zastanawiać czy ktoś by ze mną w ogóle wytrzymał. Ja jestem pełna sprzeczności, jeśli tak to mogę ująć. Z jednej strony lubię samotność, ale z drugiej chcę być wśród ludzi. Z jednej strony cenię sobie spokój, ale z drugiej uwielbiam szaleć z przyjaciółmi. 

Czasami jednak czuję się naprawdę samotna. Mimo że mam tutaj kilku znajomych to jednak to nie jest to samo co z tą ekipą w Polsce. 

8 komentarzy:

  1. Czasami rzeczywiście potrzebujemy tej jednej osoby, która przytuliłaby nas w gorszych chwilach albo cieszyła się z nami z naszych sukcesów...

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurcze, czasem mam wrażenie, że cię znam bo w niektórych sprawach masz tak samo. Gdy czytam niektóre posty to jakbym czytała o sobie i tak też jest w tym przypadku, chodź ja zauważyłam to wcześniej;p Kiedyś myślałam, że bycie samym nie wiąże się z niczym złym, że czasem nawet lepiej, a teraz chciałabym by w chwilach smutku ktoś mnie przytulił i powiedział, że będzie lepiej...i chodź wiem, że tak może byle który przyjaciel to czuje iż jeżeli była by to "ta" osoba, było by inaczej.
    "Z jednej strony lubię samotność, ale z drugiej chcę być wśród ludzi. Z jednej strony cenię sobie spokój, ale z drugiej uwielbiam szaleć z przyjaciółmi. " - i tutaj mam wrażenie, że to o mnie ;p
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, dobrze rozumiem jak wiele to dla Ciebie znaczy...

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziewczyno, na chłopaka masz czas. Jeszcze znajdziesz tego idealnego <3. I nie martw się. Ja sama jestem pełna sprzeczności, chaosu, jestem jak to mój chłpak mówi "księżniczką", często się obrażam i trudno ze mną wytrzymać, a mimo tego ktoś mnie kocha ^___^. Na ciebie też czeka ta druga połówka! I wiadomo, zawsze w podróży raźniej z kimś!

    OdpowiedzUsuń
  5. Warto znaleźć równowagę, przecież nie musisz z niczego rezygnować:) ściskam

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja od zawsze byłam sama i nie potrzebowałam "miłości", ale w życiu chyba każdego człowieka przychodzi taki moment kiedy potrzebuje się przytulić do kogoś, porozmawiać, albo po prostu potrzebuje bliskości drugiego człowieka ... potrzebuje kogoś innego niż rodzina czy kumple ...
    Na pewno kiedyś pojawi się ktoś taki w twoim życiu.

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja jakoś szczególnie nie tęsknie za miłością. Wiadomo, że zdarzają się chwile, gdy siedzę sama pod kocem i myślę, że fajnie by było gdyby mnie teraz ktoś przytulił, ale ogólnie jestem zdanie, że nie wytrzymałabym długo w związku. Nienawidzę, gdy mnie ktoś ogranicza, gdy jestem od kogoś zależna, a, przede wszystkim!, jest mi dobrze tak, jak jest teraz i nie narzekam. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam wrażenie, że to jest post wyjęty prosto z mojej głowy :)

    OdpowiedzUsuń