czwartek, 24 października 2013

Jestem tępa...

Jestem tępa. Naprawdę. No bo jak można z przedmiotu, z którego w gimnazjum miało się czwórki i piątki spaść na 2+? To ocena z ostatniego sprawdzianu. Moje lenistwo też ma na to swój wpływ. Macie jakieś sposoby na motywację?
Liceum chyba jednak nie jest dla mnie. Jeśli do przyszłego roku się nie ogarnę to chyba przeniosę się do czegoś w rodzaju technikum/zawodówki. 
Plany na zostanie tłumaczem i podróże coraz bardziej się oddalają...
Dziękuję za możliwość wyżalenia się. Dobranoc...

źródło

niedziela, 20 października 2013

Tęsknię...

Tęsknię za wakacjami
Tęsknię za tymi zachodami słońca
Tęsknię za ciepłymi nocami
Tęsknię za długimi rozmowami z ''nimi''
Tęsknię za wspólnymi wygłupami
Tęsknię za wspólnie wylanymi łzami
Zapowiada się ciężki tydzień. Proszę, dajcie mi wakacje...

źródło

czwartek, 17 października 2013

Wygląd nie jest najważniejszy. Czyżby?

Często powtarzamy, że wygląd nie jest najważniejszy, że liczy się charakter itd.
Ale jak przychodzi co do czego to już nie jesteśmy do tego aż tak przekonani.
I nie oszukujmy się, ale każdy z nas - w mniejszym lub większym stopniu - patrzy na wygląd. Bo co z tego, że facet będzie miał super charakter, skoro jego wygląd będzie nas po prostu... odrzucał. 
Wiem, że mogę się wydawać strasznie ''płytka''. 

Może patrzę na to  wszystko przez to, że nie potrafiłam zaakceptować swojego wyglądu? Nigdy nie chodziłam i nie jęczałam jaka to ja jestem brzydka, bo takie zachowanie mnie zawsze denerwowało i denerwuje. Kiedyś nawet starałam się przypodobać innym (chodzi o ubiór itp)...
Teraz już nie jest tak źle. Staram się już tym nie przejmować i cieszyć się życiem, ale chyba coś mi jeszcze z tego pozostało. Choćby pogląd na tę sprawę...


google

niedziela, 13 października 2013

Optymizm

Mówi się, że optymiści pewnie nigdy w życiu nie doświadczyli żadnej krzywdy, że tak chodzą i cały czas się cieszą, ale to nieprawda. Niektórzy z nich przeżyli więcej niż nie jeden pesymista. Żeby nie było - nie chodzi tu teraz o mnie, bo jak na razie żadna straszna tragedia mnie nie dotknęła, choć już nieraz dostałam od życia po mordzie. Nie były to problemy typu ''olał mnie chłopak czy przyjaciółka, życie jest takie niesprawiedliwe''. Nie będę jednak pisać o tym tutaj, bo są to sprawy zbyt prywatne. Ale to nie ma żadnego znaczenia, bo pewnie jeszcze nieraz oberwę jak każdy z nas. 

Nie jest też tak, że cały czas jesteśmy w dobrym humorze (piszę my, bo uważam się za optymistkę). Ja też czasami lubię sobie ponarzekać, wyżalić się, bo to jest normalne i chyba każdy z nas tak ma. Przykładem na to jest post sprzed tygodnia, w którym narzekałam, ale potrafię powiedzieć sobie dość i się ogarnąć. 
Narzekanie i tak niczego nie zmieni. Każdy problem próbuję rozwiązać, a jeśli nie potrafię lub po prostu się nie da - to najzwyczajniej w świecie go olewam i idę dalej. No bo po co mam zaprzątać sobie głowę czymś, na co nie mam wpływu? 

Niektórzy też mówią, że wolą być pesymistami, bo przynajmniej nie czują takiego rozczarowania jak optymiści. Ale ja wolę się rozczarować i wierzyć, że będzie lepiej niż marnować życie na wieczne narzekanie. 
W każdym razie dla mnie szklanka będzie zawsze do połowy pełna ;) 


google

piątek, 11 października 2013

''Świadomość śmierci pobudza do życia''

Dziś rano napisałam posta, że chyba usunę bloga, ale po dokładnym przemyśleniu tej sprawy uznałam, że jednak nie dam rady. Za bardzo się już wkręciłam w ten blogowy świat, a poza tym włożyłam w to wiele czasu i serca. 
Z tym moim blogowaniem bywało różnie - raz lepiej, raz gorzej, ale jakoś wytrwaliście ze mną, więc nie umiałabym tak po prostu odejść.
Żeby nie było tak nudno, to może pojawią się też jakieś notki o Norwegii i życiu codziennym tutaj. 




wtorek, 8 października 2013

Och, życie kocham cię nad życie...

źródło
Marudziłam, marudziłam i nie tylko tu na blogu, ale i znajomym. I ulżyło mi.
Znów biorę się za siebie, po raz kolejny chcę walczyć ze swoją zmiennością, ale teraz już tak na poważnie. Uważam to za wadę i chcę to wyeliminować. Naprawdę wierzę, że mi się uda. Widzę z resztą różnicę między dniem dzisiejszym, a tym co było jeszcze rok temu. 
Uznałam, że muszę iść na studia jeśli chcę w życiu robić to co naprawdę lubię i czym się interesuję, bo po prostu innej opcji nie ma. Nie będzie chyba aż tak źle, jeśli będę uczyć się tego czego naprawdę chcę. Chcę w życiu coś osiągnąć. 
Zmieniłam priorytety.
Znów patrzę na wszystko optymistycznie, bo chcę by było tak jak dawniej. Widocznie dopadła mnie jesienna depresja, bo teraz wychodzę już na prostą. Naprawdę. 
Koniec z marudzeniem, koniec z narzekaniem... Bo kocham życie, kocham ten stan, kiedy jestem szczęśliwa, kiedy cieszę się małymi rzeczami... 

sobota, 5 października 2013

Życie niemal na pewno ma sens...

Znacie ten stan, kiedy nic Wam się nie chce? Kiedy czujecie taką pustkę?
Właśnie teraz tak się czuję. Nie mam zielonego pojęcia co zrobić ze swoim życiem. 
Nie wiem czy warto iść na studia, czy może rzucić to wszystko w cholerę i po 18-stce gdzieś wyjechać. Odciąć się od tego wszystkiego, mieć święty spokój. 
Coraz częściej nachodzą mnie myśli, że te studia i tak mi nic nie dadzą, że niepotrzebnie będę się męczyć przez kolejne pięć lat. 
Wiem, że mam jeszcze trzy lata na podjęcie decyzji i niepotrzebnie martwię się tym na zapas, ale te trzy lata tak szybko zlecą jak to gimnazjum. 

Poza tym jestem już zmęczona tym wszystkim. Jestem zmęczona sobą, tą swoją zmiennością, niezdecydowaniem. W jednej chwili mam pomysł na życie, cel, a po paru tygodniach stwierdzam, że to wszystko nie ma sensu. Przez jakiś czas myślę, że kiedyś chciałabym mieć spokojne, stabilne życie, ale w końcu i tak dochodzę do wniosku, że wolę szalone podróże. I tak w kółko. Z jednej strony wolę ciszę, spokój, nie przepadam za imprezami, ale gdzieś tam w środku czuję, że chcę jednak szaleć ze znajomymi. Tak samo jest z moim nastrojem. Przez kilka tygodni potrafię się cieszyć ze wszystkiego, aż tu nagle dopada mnie jakaś chandra i właściwie sama nie wiem z jakiego powodu. 
Ostatnio ktoś stwierdził, że chyba mam jakieś zaburzenia. Oczywiście to moje zachowanie można przypisać okresowi dojrzewania, ale nie zdziwiłabym się gdyby rzeczywiście było coś nie tak.

Dlaczego nie może być tak jak kiedyś? Gdy byłam młodsza zawsze w naszej paczce to ja byłam ta ''najsilniejsza'', jeśli tak to mogę ująć. Zawsze ja wszystkich pocieszałam, byłam do wszystkiego pozytywnie nastawiona. Później coś się zmieniło i kilka miesięcy temu myślałam, że ''ta dawna Karolina'' znów powraca, ale jak widać... chyba nie bardzo. 

wtorek, 1 października 2013

''Podróżować to żyć''

Teraz ten tydzień mam ferie jesienne, więc w końcu sobie odpocznę. Niestety ten czas za szybko leci. Już jest wtorek, a zanim się obejrzę będzie niedziela i znów będzie trzeba przygotować się do szkoły. Żyję już tylko myślą, że jeszcze trzy miesiące i do Polski. 

Wczoraj byłam w bibliotece i w końcu wypożyczyłam ''W drodze''. Już od dawna chciałam się zabrać za tę książkę i nareszcie mi się udało. Przeczytałam tylko trochę ponad 30 stron, ale już jestem zachwycona. To są ''moje klimaty''. Planuję jednak kupić ją w Polsce, żebym mogła w każdej chwili do niej wrócić, no i co jak co, ale najlepiej czyta się w ojczystym języku :) Jeśli ktoś chciałby się czegoś więcej o niej dowiedzieć to odsyłam tutaj
Nie wiem jednak czy wszystkim przypadnie do gustu. Na pewno spodoba się osobom takim jak ja - kochających wolność, niezależność... 

A tak poza tym, to zastanawiam się nad zrobieniem sobie dreadów... 


źródło