niedziela, 31 sierpnia 2014

''I'll be there for you when the rain starts to pour''

Dziękuję im za to, że dają mi radość.
Za to, że zawsze mnie wspierają, mimo iż są daleko.
Za to, że potrafią mnie opieprzyć, kiedy widzą, że marnuję sobie życie.
Za to, że mi pomagają, choć nie zawsze na to zasługuję.
Za to, że przy mnie są.
Za to, że tęsknią.
Za to, że zawsze odliczają dni.
Za to, że znoszą mnie wtedy, kiedy marudzę i przeklinam cały świat.
Za to, że wysłuchują moich ciągle zmieniających się planów.
Za to, że nie zawsze jest idealnie, ale i tak trzymamy się razem.
Za to, że przy nich czuję się swobodnie i mogę być sobą.
Dziękuję za te wszystkie lata.
Za wspólne wspomnienia.
Za szczerość.
Za uśmiech.
Za lojalność
Za wszytkie szalone pomysły.

Jestem im wdzięczna za to, że po prostu są i ze mną wytrzymują, mimo iż nie zawsze jest kolorowo. Chyba właśnie o to chodzi w przyjaźni, prawda?

Czasami się zastanawiam czy ja naprawdę na to wszystko zasługuję... 

piątek, 29 sierpnia 2014

Młodzież musi się wyszumieć...

Temat popularny na wielu blogach, ale tym razem ja postanowiłam go poruszyć, bo mam nieco odmienne zdanie od większości bloggerów (a przynajmniej tak zauważyłam).

Alkohol wśród młodzieży.
Większość uważa, że chcą zaszpanować przed znajomymi, udawać dorosłych, a w ogóle to są to pewnie nieuki, debile i na pewno skończą jako menele. Oczywiście zależy też od wieku. Kompletnie pijana trzynastolatka to już przesada, ale nie widzę nic złego w tym, że ktoś w wieku 16/17 lat lubi sobie od czasu do czasu wypić. Wypić, a nie zachlać mordę. Trzeba po prostu znać umiar i, moim zdaniem, wiek niewiele ma tu do rzeczy. Czasami, widząc imprezujące trzydziestoparoletnie osoby zastanawiam się czy są to jeszcze ludzie, czy już bydło.

Sama święta nie jestem i pewnie nigdy nie będę. Nie jestem też jakąś wielką imprezowiczką, bo na imprezy chodzę tylko wtedy, kiedy jestem w Polsce. Poza tym swoją pierwszą imprezę przeżyłam w wieku 16 lat...

W swojej ekipie mam osobę, która imprezuje z resztą paczki, ale w ogóle nie pije. Nikomu z nas to nie przeszkadza i nikt jej nie namawia do tego. Jej też nie przeszkadza to, że reszta pije, a taką falę hejtu zaobserwowałam właśnie u osób, które nigdy w życiu alkoholu w ustach nie miały.

Właśnie po to mamy te ‘’naście’’ lat. Żeby się bawić, szaleć. Z umiarem, ale jednak. 

środa, 27 sierpnia 2014

''...lecz nie wiedzą o tym, że najgorzej w życiu to samotnym być...''

Brakuje mi długich, ciepłych wieczorów, spacerów, długich rozmów z przyjaciółmi, nocy spędzonych na balkonie, śmiechu, słonecznych poranków, ognisk, imprez... 
Brakuje mi tej spontaniczności, tego, że każdy dzień był wypełniony. 
Nie było miejsca na nudę.
A teraz? Teraz czuję pustkę.
Poranna kawa już nie jest taka dobra, niebo wydaje się być mniej błękitne, trawa rano pokryta jest już rosą, wieczory są puste i ciche...
Doskwiera mi samotność. Gdybym tylko mogła zabrać ich wszystkich ze sobą... Wtedy byłoby idealnie.

Nauczyciele strajkują już drugi tydzień, więc tylko się obijam. Dni mi umykają, a ja nie wiem co ze sobą zrobić...

Nie lubię samotności. Samotność nie jest dla kogoś takiego jak ja. Dla kogoś, kto potrzebuje ludzi, przyjaciół wokół siebie. 

Odliczam dni do świąt... 

wtorek, 19 sierpnia 2014

I see humans, but no humanity

Wspomniałam ostatnio, że w Polsce poznałam wspaniałą osobę? Chyba pospieszyłam się z tym stwierdzeniem.
Nie rozumiem jak można się tak zachować... Chyba najwyższy czas by zacząć przyzwyczajać się do tego, że ludzie ranią.
Byłam głupia, wierząc w każde słowo, każdą obietnicę. 
Ale nie jestem zła, nie mam żalu. Potrafię wybaczać. Bo ja wybaczam, ale nie zapominam. 

piątek, 15 sierpnia 2014

Dwa lata

Dziś spacerkiem przez życie skończyło dwa lata! Chyba dzisiaj, bo pierwsze posty usunęłam, więc dokładnej daty nie pamiętam, ale wydaje mi się, że założyłam bloga właśnie 15 sierpnia 2012 roku. Trzymajmy się więc tej daty.
Naprawdę nie sądziłam, że tyle wytrwam. Byłam wręcz przekonana, że po paru miesiącach znudzi mi się ta cała zabawa w blogowanie i go usunę. Nie spodziewałam się nawet, że będę miała aż 90 obserwatorów! Dla niektórych może to być mało, ale dla mnie to naprawdę duży sukces i jestem z siebie dumna. Oczywiście zdarzały się kryzysy, kiedy zawieszałam bloga, a nawet myślałam, żeby go usunąć, ale dobrze, że tego nie zrobiłam, bo teraz wiem, że pewnie bym żałowała. 
Naprawdę jestem Wam wdzięczna, że tyle ze mną wytrwaliście, bo wiem, że niektórzy z Was są ze mną od początku. Jakoś przetrwaliście moje narzekanie i bardzo za to dziękuję.

A skoro jestem przy rocznicach, to 11 sierpnia minął już siódmy rok odkąd mieszkam w Norwegii. Aż chciałoby się powiedzieć jak ten czas zapie... leci. 

czwartek, 7 sierpnia 2014

Powrót

Wróciłam. Cała, zdrowa i średnio szczęśliwa. Tak naprawdę wróciłam już 3. sierpnia, ale nie miałam jeszcze siły ani ochoty by tutaj zaglądać. 
Pobyt w Polsce w tym roku był krótki, ale intensywny. Prawdopodobnie święta Bożego Narodzenia w tym roku również spędzę w Polsce. 
Zdjęć nie robiłam, bo jakoś brakowało mi czasu, a to co mam na telefonie nie nadaje się do publikacji. 
Rozstanie w tym roku było wyjątkowo ciężkie, bo poznałam wspaniałą osobę... ;) 
A w przyszły czwartek już do szkoły. 
Notka chaotyczna, ale chciałam tylko dać znać, że żyję.