piątek, 29 sierpnia 2014

Młodzież musi się wyszumieć...

Temat popularny na wielu blogach, ale tym razem ja postanowiłam go poruszyć, bo mam nieco odmienne zdanie od większości bloggerów (a przynajmniej tak zauważyłam).

Alkohol wśród młodzieży.
Większość uważa, że chcą zaszpanować przed znajomymi, udawać dorosłych, a w ogóle to są to pewnie nieuki, debile i na pewno skończą jako menele. Oczywiście zależy też od wieku. Kompletnie pijana trzynastolatka to już przesada, ale nie widzę nic złego w tym, że ktoś w wieku 16/17 lat lubi sobie od czasu do czasu wypić. Wypić, a nie zachlać mordę. Trzeba po prostu znać umiar i, moim zdaniem, wiek niewiele ma tu do rzeczy. Czasami, widząc imprezujące trzydziestoparoletnie osoby zastanawiam się czy są to jeszcze ludzie, czy już bydło.

Sama święta nie jestem i pewnie nigdy nie będę. Nie jestem też jakąś wielką imprezowiczką, bo na imprezy chodzę tylko wtedy, kiedy jestem w Polsce. Poza tym swoją pierwszą imprezę przeżyłam w wieku 16 lat...

W swojej ekipie mam osobę, która imprezuje z resztą paczki, ale w ogóle nie pije. Nikomu z nas to nie przeszkadza i nikt jej nie namawia do tego. Jej też nie przeszkadza to, że reszta pije, a taką falę hejtu zaobserwowałam właśnie u osób, które nigdy w życiu alkoholu w ustach nie miały.

Właśnie po to mamy te ‘’naście’’ lat. Żeby się bawić, szaleć. Z umiarem, ale jednak. 

29 komentarzy:

  1. Mi alkohol nie smakuje, więc nie piję, ale nie widzę nic złego w piwie raz kiedyś czy na imprezie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Problem w tym,że wiele osób nie zna umiaru... Młodych osób. Sama mając naście lat wypiłam jakiegoś drinka, raz z koleżanką wino z domu podprowadziłyśmy i spróbowałyśmy... (co było złym pomysłem bo nie znając swoich możliwości prędko się upiłyśmy :P) Człowiek mając naście lat chce wszystkiego spróbować, doświadczyć, szczególnie alkoholu, który jest zabroniony... Jednak moi rodzice dobrze podeszli do tematu. Pozwolili mi przy nich napić się np. drinka sobieskiego czy piwa, czy wina. Spróbowałam, wiedziałam jak smakuje i wiedziałam jak napić się ze znajomymi. Gdy nie było to tak zabronione to nawet mnie nie ciągnęło do tego. A znajomi zawsze mnie namawiali do picia i często nie rozumieli odmowy, nawet jak już byłam starsza. I niestety, nie zajmę żadnej strony, bo wiem,że są ludzie tacy jak ja co po prostu się napiją, kulturalnie, tyle ile mogą, a wiem,że są tacy co będą chlać na ubój. W moim otoczeniu tacy byli, teraz też obserwuję ich i to są ludzie w przeróżnym wieku.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja sama czesto w wakacje piłam alkohol, a nie uwazam sie za jakas glupia :D nie rozumiem tego wielkiego hejtu, tak samo ze "zeby byla impreza musi byc alkohol", wiadomo ze bez alkoholu tez sie da, ale to on rozluznia nas, szybciej nabieramy pewnosci siebie, zaczynamy tanczyc i sie dobrze bawic. Ja dopoki czegos sie nie napije nie czuje sie dobrze na parkiecie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię wypić, jestem w tym wieku co ty. Nigdy jednak nie chwaliłam się swoimi ekscesami, które wyczyniałam w stanie nietrzeźwości. Ale też co ważne: rzadko piję poza domem. To znaczy wolę to robić w towarzystwie starszej kuzynki u niej w domu. Nie na imprezie. Nie lubię imprez. Mnóstwo tam sprutych nastolatków. Zero kultury. Może nie wszędzie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam dwadzieścia lat (bleah, jak staro się przy młodszych czuję :P) i nie lubię pić. Dla szpanu, rzecz jasna, albo w towarzystwie znajomych. Czemu? Bo wszyscy piją na umór, wódkę, chcą się upić, i mają z tego ubaw. A ja wolę w domu, z rodzicami, wina się napić, czy piwa po prostu bez wielkiego szumu i nie po to bynajmniej żeby się upić, tylko ot tak, po prostu. A cóż, większość "młodzieży" pije dla szpanu i jeżeli to by się zmieniło w ich podejściach jak i to żeby umiar znaleźć, to byłoby co. Ale się nie zapowiada.

    OdpowiedzUsuń
  6. Najgorsze jest to, że większość młodzieży właśnie nie pije tylko po prostu jak to ujęłaś chce "zachlać mordę", a czegoś takiego bardzo nie lubię i nie rozumiem. Tak samo jak picia dla szpanu.
    Mam szesnaście lat, wielokrotnie proponowano mi picie, ale mnie to nie kręci więc nie widzę nic złego w odmawianiu. Tak samo nie widzę nic złego w piciu okazyjne wina, czy piwa, ale jestem na "nie" dla "chlania" wódki i innych przez młodzież.

    OdpowiedzUsuń
  7. ja tak samo w wieku 16 lat jak Ty!
    zgadzam się z tym. wszystko można, ale z UMIAREM. niestety jak patrzę na ludzi to mam wrażenie, że nie mają mózgu, rozumu, rozsądku... to jest smutne, co ludzie ze sobą robią

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo dobre, rozsądne podejście. Przyznam, że też kiedyś miałam imprezowiczów za hołotę, ale rok temu mi przeszło ;)
    Sama się zmieniłam, poimprezowałam trochę, więc teraz jak najbardziej mogę się z Tobą zgodzić.

    Jeśli chodzi o Wakacyjny Projekt, to było sto punktów do wyboru. Na pewno znalazłabyś coś dla siebie ;)

    Pozdrawiam,
    Lina

    OdpowiedzUsuń
  9. W życiu tak naprawdę spiłem się raz, będąc już na studiach. Owszem, czasem piję piwo- dwa, tak, żeby nie tracić nigdy nad sobą kontroli..bo serio, co to za zabawa, gdy rzyga się pod siebie? Świetnie człowiek bawi się tak naprawdę bez alkoholu albo po niewielkiej jego ilości. Jego morze zazwyczaj powoduje nieprzyjemne skutki. Więc, może jestem za stary, ale też nie rozumiem tego całego usprawiedliwiania chlania na umór i mody wręcz z tego zrobionej. Fakt jednak faktem, że jako ludzie młodzi mamy pewien rodzaj buntu i chęć próbowania wszystkiego, co zakazane albo jakoś "mroczne" i cóż...rozsądek nie zawsze wystarcza.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też zawsze uśmiecham się kiedy widzę wpisy tych wszystkich odpowiedzialnych i dojrzałych nastolatek, które ubolewają nad tym, że młodzież w ich wieku taka głupia, że po alkohol sięga. To naprawdę pięknie, że nie potrzebują alkoholu, żeby się dobrze bawić (standardowy tekst). Ale mam wrażenie, że im się wydaje, że ludzie, którzy piją i imprezują to prymitywy, które nie znają innej rozrywki. Wkurza mnie takie podejście. Ja piję bardzo rzadko, ale czasami po prostu mam na to ochotę. I nie czuję się przez to głupsza.

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetne podejście, też uważam, że my (młodzież) musimy spróbować wszystkiego, ale oczywiście z umiarem... Nie sztuką jest nachlanie się na imprezie, zrobienie głupot, a potem znosić konsekwencje...

    OdpowiedzUsuń
  12. Właśnie, padło tu najważniejsze słowo, umiar. Tak samo powiedzenie "alkohol jest dla ludzi mądrych", coś w tym jest, chodzi o nasz podejście, zarówno wiek jak i nasze zamiary mają tu istotne znaczenie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Tez jestem tego zdania co Ty.Młodość ma swoje prawa,podobno lepiej żałować,że się spróbowało,niż żałować że się nie spróbowało.

    OdpowiedzUsuń
  14. Zgadzam się z Twoim podejściem do tematu. Sama również jak Ty swoją pierwszą imprezę przeżyłam w wieku 16 lat i od tamtego czasu nie raz nie dwa pojawiałam się w klubie czy na jakiś domówkach. Wszystko jest dla ludzi, dla ludzi którzy oczywiście znają umiar i wiedzą kiedy powiedzieć sobie stop :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Również nie widzę w tym nic złego, trzeba znać umiar. Nie bez powodu w Niemczech jest prawo, że młodzież od 16 lat ma prawo do spożywania miękkich[?] alkoholi. Mówisz, że imprezujesz tylko jak jesteś w Pl. To gdzie na codzień przebywasz?

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja korzystam ile moge :) ale staram sie nie przesadzać..Zapraszam do siebie. Była bym bardzo wdzięczna gdybys poklikala w linki od ubran. patyskaa.blogspot.be

    OdpowiedzUsuń
  17. też uważam, że wyjście od czasu do czasu na imprezę to nic złego. wszystko jest dla ludzi i we wszystkim trzeba znać umiar. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zgadzam się. Ja również muszę przyznać, że nie jestem święta w kwestii alkoholu jednak znam swoje granice. Mi również brakuje paru miesięcy do osiemnastki i sądzę, że to nic złego jeśli napiję się ze znajomymi na imprezie czy grillu.
    Sądzę jednak, że wiek spożywania alkoholu strasznie się obniża. Spotykam się z informacjami, że dzieciaki "chodzą na piwo" tuż po ukończeniu podstawówki. Mi w ich wieku nie przyszło to nawet na myśl.

    Pozdrawiam,
    ogurczak.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Czytam inne komentarze i mam wrażenie, że parę osób jednak nie zrozumiało co miałaś na myśli :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wieś na którą jadę nie jest taką powiedzmy typową wsią, ale to zawsze jakaś namiastka spokoju i ciszy.. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. będę trzymać kciuki, żeby Twoje marzenie się spełniło. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Swietny post. Ja nie lubie alkocholu, sam zapach mnie odraża. :)

    Nowy post, zapraszam c: http://lusialuska.blogspot.com/2014/08/back-to-school-haul.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
  23. Młodość jest właśnie od tego, aby próbować i eksperymentować to, co zakazane.
    Nie mówię, że jestem za bez umiarowym upijaniem się, ale według mnie kilka piwek jeszcze nikomu nie zaszkodziło.
    Dorośli jednak tego często nie rozumieją i stosują rozmaite kary itp. zamiast rozmowy, przez co dzieciaki się buntują i robią im na przekór.
    Trzeba trochę wyluzować :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Bo wszystko, co się robi, trzeba robić z głową.
    I wtedy nie ma takich problemów.

    OdpowiedzUsuń
  25. ano pijane trzynastolatki to przesada... z drugiej strony trzydziestokilkuletni, którzy się bawią są spoko, w sensie, wiesz może nie imprezują zawsze, ale od czasu do czasu zależy właśnie jak to wygląda, bo jak tydzień w tydzień się upijają, to jest niefajne.
    też jakoś w wieku 16 lat przeżyłam moją pierwszą imprezę..
    a co do picia, nie picia alkoholu, uważam, że każdy powinien za siebie decydować, ja czasem sama nie mam ochoty na alkohol, i wtedy nie piję, i od znajomych nie spotkałam się ze złym traktowaniem, ale wiem, że niektórzy patrzą na takie osoby, jak na UFO czy coś takiego, a bez alkoholu też się można dobrze bawić.

    ja właśnie miałam tak samo z tym koncertem ;) nie jestem wielką fanką, ale się wybrałam, chociaż z wyglądu to go ubóstwiam :P hihi

    ano właśnie widzę, że wiele osób dopada ta jesienna chandra, tak to już niestety bywa

    OdpowiedzUsuń
  26. Nastolatką już nie jestem i za alkoholem nigdy nie przepadałam, uważam, że bez niego również można bardzo dobrze się bawić :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja uważam, że do osiemnastki nie powinno się pić, bo jednak alkohol szkodzi zdrowiu. Po osiemnastce fajnie jest wypić piwo czy dwa na imprezie, ale wszystko z umiarem. Ja bardzo lubię ze smaku likier domowej roboty, ale np. szampan jest dla mnie za gorzki. Po niewielkiej ilości nawet dobrze się czuję, jestem mniej zestresowana, mam lepszy humor i jestem bardziej wygadana. Nie wiem, jak to jest się upić, ale tego z pewnością nie popieram. ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Nigdy nie piłam, jeśliby nie licząc niechybnych pomyłek w dzieciństwie, kiedy jakiś alkohol na rodzinnej imprezie miał kolor soczku jabłkowego. Wychowałam się w idei, że pić to dopiero po 18-stce i tak mi już zostało, chociaż zastanawiam się nad abstynencją na całe życie. Zabawa na trzeźwo wydaje mi się być przyjemniejsza, nie lubię smaku alkoholu i chcę bez względu na wszystko zachować trzeźwy umysł. Uzależnić się łatwo, a wolałabym, by w przyszłości moje dzieci nie musiały się obawiać, czy wrócę pijana do domu. Obecnie mam podpisaną Krucjatę Wyzwolenia Człowieka w intencji mojego taty, który z piciem ma pewne problemy. Ogółem, wiedząc że jestem wolna od nałogu czuję niesamowitą swobodę i dobrze mi z tym :) Wiem, że nic nie muszę, tylko wszystko mogę.

    OdpowiedzUsuń
  29. Chyba to jest klucz do wszystkiego- umiar. Ja osobiście nie piłam do 18 roku życia (teraz sporadycznie jakiegoś szampana) i rówieśnicy wykluczyli mnie przez to z życia towarzyskiego. Nie było to miłe, bo oczekiwałam, że nie stanowi to żadnego problemu. Uważam, że da się bawić bez alkoholu, dla mnie to nie problem, jednak dla innych jak widać było inaczej...
    Jednak co mnie bardzo irytowało to fakt, że ludzie nie akceptują mojej odmowy, bo wydaje im się, że mając 18 (bądź więcej, bo teraz już 19) lat i nie pijąc zachowujesz się jak dzieciak...

    OdpowiedzUsuń