sobota, 20 września 2014

''Wspomnienia wywołują ból. Najdotkliwszy zaś sprawiają najlepsze z nich''

A jednak wracam. I tak nie usunęłabym bloga. Nawet jeśli przestałabym pisać to nie zrobiłabym tego, bo kiedyś chciałabym tu wrócić i przypomnieć sobie jak to bylo. To taki swego rodzaju pamiętnik, z tą różnicą, że dzielę go z ludźmi – z Wami.

Mój nastrój się nie poprawił. Zaczęłam się zastanawiać czy ludzie, których znam 11 lat nadal są moimi przyjaciółmi, czy nie zaczynamy się rozchodzić. Może po prostu za bardzo to wszystko idealizowałam. Może widziałam to, co chciałam widzieć.  I nie mam o to żalu, pretensji. To normalne, że każdy z nas się rozwija, idzie swoją drogą.

I tu pojawia się kolejny problem. Oni wszyscy się rozwijają, mają pomysł na siebie, idą naprzód. A ja? Czuję, że stoję w miejscu, nic nie robię. Mam jedynie marzenia, których jak na razie nie dam rady spełnić, bo po prostu nie mam takiej możliwości. Nie muszę nawet o nie walczyć, bo mam jeszcze czas. No bo po co walczyć o coś, co będę mogła zrealizować dopiero za 2-3 lata?

Boli mnie to, że kiedy jestem w Polsce oni zawsze mają co wspominać, o czym opowiadać co wydarzyło się w ciągu roku, kiedy mnie nie było. Ja tworzę wspomnienia jedynie z nimi, bo przez cały rok w moim życiu nie dzieje się kompletnie NIC.
I boję się ich stracić. Boję się stracić to wszystko, ale wiem, że czasami na pewne rzeczy nie mamy wpływu.

I chyba czas się w końcu wybrać do lekarza. Badania zrobiłam sobie prawie rok temu i, mimo że lekarzem nie jestem, to wyniki nie wyglądały zbyt dobrze, ale do tego lekarza w końcu nie dotarłam. Miałam wcześniej anemię i wydaje mi się, że wcale mi nie minęła. Martwią mnie też zbyt częste bóle głowy. Nie chcę codziennie faszerować się tabletkami przeciwbólowymi.

Wiem, że znów narzekam, ale czasami ten mój optymizm gdzieś ode mnie ucieka. Mam jednak nadzieję, że szybko uda mi się go znaleźć.  

22 komentarze:

  1. Wiesz co...ja mam nieraz wrażenie, że po prostu więzi międzyludzkie, tak samo jak ludzie ( bo to my je tworzymy) nieraz się po prostu zmieniają. Ulegają przekształceniom i dlatego czasem cóż- też umierają. Ale zanim to się stanie, można o nie walczyć, prawda? Zanim przyjmie się to pokornie, bo nie będzie innego wyjścia.
    Dzieje się w każdym życiu zawsze bardzo dużo. Tylko trzeba na to się ptworzyć, też otworzyć oczy, żeby po prostu to dostrzec.
    Cieszę się, że jednak piszesz dalej:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ludzie przemijają. Nie znam ani jednej osoby, która wytrwałaby w znajomości ze mną dłużej niż 4-5 lat. Z tego powodu też nikogo nie nazywam przyjacielem, gdyż w pewnym momencie taka bliska nam osoba odchodzi, często na pożegnanie zostawiając nam nieprzyjemną pamiątkę. Tak to już jest.
    A ty masz po po prostu złe nastawienie. Znam z autopsji, bo też kiedyś na wszystko marudziłam, nikomu nie ufałam i ogółem przytłaczała mnie beznadziejność życia. Jeśli w Norwegii nie masz za bardzo możliwości, by prowadzić bujne życie towarzyskie to tego nie rób. Zamiast tego się rozwijaj. Czytaj dużo książek, dbaj o swoje hobby, rób jak najwięcej tego co lubisz. A ze znajomymi z Polski możesz się przecież "spotkać" na Skypie. To nie to samo, co siedzieć fizycznie obok siebie ale zawsze coś.
    I proszę, nie zatapiaj się w ruchomych piaskach pesymizmu - nie warto ;)
    Pozdrawiam i życzę szczęścia,
    Lina

    OdpowiedzUsuń
  3. To postaraj się abys w nastepne wakacje takze miala o czym opowiadac, zacznij robić coś co Ci się podoba, a mieszkanie w Norwegii na pewno nie zamyka Ci wszystkich mozliwosci.
    A to ze znajomosci sie koncza wiadomo od dawna, wszyscy w koncu wkroczymy w doroslosc i naprawde nieliczna garstka dawnych "przyjaciol" wciąz bedzie z nami, ale wazne zeby miec chociaz jedna osobe na która mozna liczyc :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wszystkie znajomości są w stanie przetrwać odległość i czas. Mam jedną jedyną przyjaciółkę, z którą zadaję się jakieś 6/7 lat. Dzieli nas cały kraj, spotykamy się średnio raz w roku. Ale zawsze mamy o czym rozmawiać i co ze sobą robić. Bo nie męczymy się ze sobą. Jeżeli źle czujesz się z ludźmi, z którymi się zadajesz, po prostu przestań się z nimi zadawać. Nie można się tak unieszczęśliwiać.

    OdpowiedzUsuń
  5. często pewne rzeczy idealizujemy, zwłaszcza jeśli dotyczy to naszych znajomych, tych na których nam naprawdę zależy. z jednej strony nie ma nic w tym złego, ale czasem można się tym zaprowadzić do miejsca, w którym nie chcielibyśmy być. często właśnie bywa też tak, że ludzie, mimo że trzymali się razem przez kilka, kilkanaście lat, z czasem się oddalają od siebie, idą innymi drogami, tym bardziej można to zauważyć, jak się żyje w różnych środowiskach.
    a co do tego, że jakby stoisz w miejscu, może to właśnie jest Twój czas by zastanawiać się nad tym, czego chcesz, co Cię cieszy, w czym się spełniasz, może to wcale nie jest tak, że stoisz w miejscu, tylko, że do czegoś dojrzewasz?
    a do lekarza idź koniecznie, anemia tak sama z siebie nie znika, albo się bierze żelazo w tabletkach, albo trzeba zmienić dietę i wzbogacić ją w żelazo, zdecydowanie polecam to drugie, ja w taki sposób pozbyłam się dużo szybciej anemii, czułam się też lepiej, niż w tym okresie, kiedy brałam tabletki.

    więc życzę Ci tego, byś odnalazła to swoje miejsce na ziemi, byś mogła w nim żyć i była tam szczęśliwa!

    OdpowiedzUsuń
  6. Czasami każdy ma gorszy czas, tym bardziej, że zbliża się jesień. Z badaniami zrobiłaś naprawdę głupio, skoro wiedziałaś, że coś z wynikami jest nie tak i nie poszłaś do lekarza. Idź do niego jak najprędzej i nie zwlekaj!
    Cóż. Nie dziwię się twoim odczuciom. Ludzie się zmieniają, ale... czy to ważne? Ważne, że jak do nich przyjeżdżasz to czujecie się dobrze i świetnie spędzacie czas. Wiadomo, że nie będzie jak kiedyś, ale trzeba się cieszyć tym, co się ma.
    Warto wytrwać jeszcze te kilka lat i spełnić swoje marzenia :) bądź cierpliwa.

    OdpowiedzUsuń
  7. dziękuję :*
    wszystko się okaże, jak to będzie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Cieszę się, że jesteś. :) Moim skromnym zdaniem ludzie się zmieniają - czas na lepsze, czasem na gorsze albo po prostu my otwieramy oczy albo to my się zmieniamy i oni nam nie pasują. W moim przypadku - dwunastoletnia przyjaźń - zakończyła się przez faceta, który nieźle namieszał...

    OdpowiedzUsuń
  9. Do lekarza marsz! I mówię Ci to ja, największy wróg lekarzowy XD Tym bardziej, że anemia to nieciekawa sprawa... Ja miałam jej zaczątki i o mało źle się to nie skończyło dla mnie. Także uważaj na siebie!
    I daj sobie czas Kochana. Pozwól sobie na indywidualny tok zdarzeń. Ja wiem, że to, że znajomi, czy przyjaciele mają juz swoje plany potrafi wybić z rytmu, ale może dla Ciebie właśnie los szykuje coś wyjątkowego? :) Daj mu szansę :)
    Wiem, bo i ja się niecierpliwiłam :)
    Ściskam mocno :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie ten ból cały czas dobija... wydaje mi się, że inni lepiej wykorzystują swoje życie -,-"

    Leśny to na pewno, bo w końcu z lasu przyniesiony ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. myślę, że powinnaś tamtych przyjaciół oddzielić od życia w Norwegii. i prędzej czy później ogarniesz ten stan, pewnie jest związany właśnie z tą niepewnością. ja po znalezieniu pracy i kilku celów od razu lepiej się poczułam, wiem na czym stoję i gdzie chcę się w najbliższym czasie wspiąć

    OdpowiedzUsuń
  12. Znam to uczucie mam tak samo. A moje pozytywne myślenie często wychodzi na spacer i mnie zostawia... A ja wtedy myślę sobie że nic nie osiągnę.. Eh ciężkie to życie ciężkie. Ale głowa do góry musi być dobrze !!! :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie martw się, humor wróci, najlepiej jest zacząć cieszyć się z drobiazgów i przestać analizować swoje życie tak intensywnie. Ja miałam taki gorszy okres przez całą klasę maturalną, to w ogóle było straszne, bo czułam, że nikt mnie nie rozumie, zresztą szkoda gadać, nie chcę do tego wracać. po prostu było minęło, liczy się lepsze jutro :)

    OdpowiedzUsuń
  14. po kazdej burzy wychodzi slonce ! :) wiec glowa do góry :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ludzie się zmieniają, niektórzy odchodzą, niektórzy przychodzą i czasami po prostu trzeba się z tym pogodzić. A jeśli naprawdę Ci zależy to walcz o przyjaźń. Tylko zawsze trzeba się zastanowić czy jest warto i jakim to idzie kosztem.
    A do lekarza warto iść, przepisze jakieś lekarstwa (tak jak to było w moim przypadku) albo zleci jakieś witaminy czy dietę (jak u koleżanki) i wszystko się unormuje.
    Czasami jest tak, że szukamy problemów "na siłę" zamiast cieszyć się ze wszystkiego, nawet tego, że się mogło dzisiaj wstać. Także no, nie ma czym się martwić, bo wszystko się ułoży, tylko potrzeba trochę czasu : )

    OdpowiedzUsuń
  16. dobrze, że jesteś.
    może zadbaj o to, żebys sama miała wspaniałe wspomnienia, które wcale nie wywołują bólu? jesteśmy kowalami własnego losu. jesli chcemy zmian, uśmiechu, wystarczy się odrobinkę pogimnastykować i wszystko się uda :3

    OdpowiedzUsuń
  17. Great post! I love your blog!

    XOXO!

    OdpowiedzUsuń
  18. Badania warto porobić żeby mieć spokój ducha. Dużo zdrowia życzę.
    Czasami tak bywa, że drogi rozchodzą się, ale trzeba być dobrej myśli:)

    OdpowiedzUsuń
  19. nigdy nie usunę bloga, nawet jak przestane pisac :)
    dobrze zrobiłaś ...
    >> mój blog <<

    OdpowiedzUsuń
  20. To może zamiast zamartwiać się wspomnieniami, w których Ciebie nie ma, zacznij tworzyć własne.

    OdpowiedzUsuń
  21. Znam to uczucie, że inni idą do przodu prócz mnie, choć tak się staram. No i cieszę się, że jednak kontynuujesz pisanie :)

    OdpowiedzUsuń
  22. wiesz, ja też tu wracam aczkolwiek ja usówam wszystkie ślady po sobie, a słowa zostawiam dla siebie w elektronicznym pamiętniku. robię przerwę i wracam. znów i znów...

    ale masz marzenia i to właśnie dzięki nim jesteś wyjątkowa, jesteś lepsza od nich bo je spełnisz. a oni? pójdą do przodu bez marzeń, bez niczego. będą puści.

    pozdrawiam Cię i ściskam.

    OdpowiedzUsuń