niedziela, 2 listopada 2014

''Oh baby, baby it's a wild world''

Wrzesień nie był zbyt udanym miesiącem dla mnie, październik okazał się być zupełnie inny, więc żeby była równowaga w przyrodzie, listopad przyniósł ze sobą załamanie. Jeśli tak mogę to nazwać.

Mam dość. Mam dość wszystkiego. Mam dość ludzi. A skoro ja mówię, że mam dość ludzi to znaczy, że nie jest zbyt dobrze. Chciałabym gdzieś uciec, zostawić to wszystko w cholerę. Chciałabym, żeby po prostu dali mi święty spokój, przestali ode mnie tyle oczekiwać.

Jeszcze parę dni temu miałam wrażenie, że wszystko to co robię do czegoś mnie prowadzi. Do czegoś dobrego. Przecież tak trzeba, tak wypada. Teraz jednak mam wrażenie, że błądzę jak dziecko we mgle. Snuję się z kąta w kąt, nie wiedząc co ze sobą zrobić. Nie wiedząc co zrobić ze swoim życiem. Czuję pustkę. Takie nic, które mnie przytłacza i mam wrażenie, że niedługo całkowicie mnie zmiażdży, a ja nie będę miała siły już się podnieść.

Chciałabym zadowolić wszystkich wokół, ale mam wrażenie, że przez to w pewien sposób krzywdzę samą siebie. Może to egoistyczne... 

Wczorajszy dzień też nie pomaga w poprawie nastroju. Chyba dopiero wczoraj zrozumiałam tak naprawdę to święto, mimo że nie nazwałabym siebie osobą wierzącą, bo sama nie wiem czy wierzę, czy nie. Nie odszedł mi też nikt bardzo bliski. Jedynie jak byłam mała zmarł mój pradziadek, z którym ponoć byłam bardzo związana a którego teraz pamiętam jak przez mgłę. 

''Trudno mówić o szczęściu, gdy jesteśmy niezadowoleni z dzisiaj, zatroskani o jutro i rozżaleni decyzjami podjętymi wczoraj''.

Tak, jestem też rozżalona decyzjami, które podjęłam w ostatnim czasie. Decyzjami, z których już nie mogę się wyplątać.

Osiemnastka zbliża się coraz bardziej i mam wrażenie, że wraz z jej nadejściem rosną wymagania innych wobec mnie, a ja chciałabym się po prostu schować pod kołdrę, a najlepiej to uciec na bezludną wyspę i tam poczekać aż ktoś rozwiąże za mnie moje problemy.

A żeby tego wszystkiego było mało, to z moim zdrowiem też nie jest najlepiej. Ale ja tak boję się lekarzy... 


Nie mam siły... 

27 komentarzy:

  1. Chciałabym cię mocno wesprzeć, doradzić co robić ale jak na razie ten cytat za bardzo opisuje i moją sytuację, trochę się miotem i nie wiem co powinnam ze sobą zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  2. wiem co to znaczy snuć się z kąta w kąt. dobrze to znam bo ja właśnie też siedzę zakopana w tym po uszy, w tej nicości już od bardzo dawno. więc myślę, że spokojnie możemy podać sobie dłoń. i życzę Ci by następny miesiąc jednak był udanym miesiącem i zdrowia. ściskam mocno.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej, zdrowie jest najważniejsze, czyż nie? Jeśli coś się dzieje, nie lekceważ tego.
    I daj sobie czas na poradzenie sobie z problemami. Staraj się małymi kroczkami wykluczać z drogi przeszkody. Nie wszystko na raz. Trzeba znaleźć w sobie systematyczność i największy problem może okazać się do zwalczenia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pewnie, że wymagania rosną. Im dalej w dorosłość, tym życie staje się trudniejsze. Czasem każdy ma chwile zwątpienia i chce uciec od świata, ale przecież nie uciekniemy. I tak będziemy musieli się ze wszystkim zmierzyć. Ja ci po prostu życzę, żebyś nie czuła się taka zdołowana i przygnieciona ciężarem codzienności. I żeby z twoim zdrowiem było wszystko dobrze. Lekarzy nie ma co się bać. To tylko ludzie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam takie motto, by nigdy w życiu niczego nie żałować. Trzeba być odważnym, by podejmować decyzje, trzeba się dużo mylić, bo to lekcje, trzeba też potrafić wysnuwać wnioski. Im starszy człek, tym mądrzejszy, właśnie dzięki tym lekcją, więc nie bój się i idź odważnie przez świat.
    A ja wiem dlaczego większość ludzi boi się lekarzy. Bo oni mówią prawdę prosto w oczy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdecydowanie jesień potęguje taki nastrój w każdym z nas. Myślę że czas i wiara będą najważniejsze. Czas na rozwiązanie problemów i lekka wiara w to, że się uda.
    Trzymam kciuki :*

    OdpowiedzUsuń
  7. obawy przed lekarzami są w jakiś sposób zrozumiałe, ale pamiętaj, że pewnych objawów nie warto bagatelizować i warto się przełamać i jednak wybrać do lekarza.
    cóż, czasem mamy gorsze okresy w życiu, mniej radości z niego, większą niechęć do ludzi, na szczęście jest to tylko tymczasowe i po każdej burzy wstaje słońce - teraz też tak na pewno będzie!

    pamiętaj, że w życiu mimo wszystko trzeba kierować się zdrowym egoizmem, bo to jednak Twoje życie i to Ty masz je jak najlepiej przeżyć!

    ja też nie potrafiłabym stąd zniknąć na stałe, nie na razie

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też boję się lekarzy i całkowicie cię rozumiem. Czasem czuję się okropnie, ale do gabinetu trzeba mnie ciągnąć siłą.
    ywa, ze jest po prostu gorzej. Grunt to wierzyć w to, ze to okres przejściowy. Wydaje mi się, że jeżeli się utwierdziy w tym, ze ejst źle, to nic się już raczej nie poprawi. Życzę ci, żeby jednak wszytsko się ułożyło...Wiem, ze jesień wzmaga takie nastroje, ale warto postarać się w tym wszytskim poszukać jakichś przyjemności i pozytywnych stron.

    OdpowiedzUsuń
  9. Szkoda, że czasem nie można zrobić tak jak mówisz - uciec na jakiś czas, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  10. głowa do góry, każdy ma czasem gorsze dni, ale po nich przychodzą te lepsze! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. najchetniej bym Cie mocno przytulila...może jednak listopad nie będzie taki straszny, chociaz ja nienawidze tego miesiaca i zawsze byl dla mnie jakis taki zły. Tez nie cierpie lekarzy, boje sie zawsze ze cos zlego mi powiedza.

    OdpowiedzUsuń
  12. hej , trzymam kciuki za Ciebie, skoro teraz gorzej to wiesz - musi być równowaga i niedługo będzie lepiej. Głowa do góry. Co do lekarzy, bardzo Cie rozumiem, sama jestem straszną panikarą i jeśli tylko coś mi się dzieje ze zdrowiem od razu łapię doła i spodziewam się najgorszego. Ale wiadomo -strach ma wielkie oczy, lepiej pójść i sprawdzić niż przejmować się na zapas.
    Przesyłam buziaki z Polski i trochę wsparcia :) Nie daj się jesieni i złemu nastrojowi!
    pozdrawiam
    creativamente.
    creativamente-o-sztuce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. o jak dobrze znam tą chęć zadowolenia wszystkich. nie można tak robić. przez to krzywdzimy tylko same siebie, a to chyba najgorsze co może nam się przytrafić. ja próbowałam być dla wszystkich idealna, a każdy wymagał ode mnie czegoś innego, aż w końcu się postawiłam i wymagam SAMA OD SIEBIE. żyję dla siebie, nie dla innych i jestem z tego dumna! tego życzę również Tobie!

    OdpowiedzUsuń
  14. każdy ma czasem taki dzień, że najchetniej rzucilby wszystko i uciekł jak najdalej stąd, żeby po prostu odizolowac się od świata, ludzi. ale jak się mówi.. po każdej burzy wychodzi słońce, także uchale do góry!;)

    OdpowiedzUsuń
  15. A kto z nas nie błądzi? Też mam takie chwile, ale z doświadczenia wiem, że nie można się wtedy zamykać w tym błędnym kole bezsensowności, bo to do niczego nie prowadzi. Będzie lepiej, jakkolwiek banalnie by to nie brzmiało.

    OdpowiedzUsuń
  16. Wiesz...mi mówili zawsze, że gdy chcemy uciekać, to tak naprawdę potrzebowalibyśmy ucieczki od siebie. A tak się nie da. Potrzebna nam walka, nie ucieczka.
    I, zdrowy egoizm jest potrzebny. Mi sememu go brakuje dale jednak...

    OdpowiedzUsuń
  17. szkoda,że czasami nie da się uciec od tych wszystkich problemów i podejmowania jakichkolwiek decyzji.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja czasami mam chwile, gdy wszystko układa się idealnie, a czasami tak samo jak ty wpadam w jakiś dziwny zastój i mam dość, jestem bezsilna. Niestety bywają takie sytuacje i najważniejsze, to przetrwać je i czekać na to co dobre, bo prędzej czy później to nadejdzie. Decyzje mnie przerażają, zawsze boję się, że wybiorę źle, a później konsekwencje będą ze mną przez długi czas. Oby się ułożyło!

    OdpowiedzUsuń
  19. Będę tu zaglądał częściej ; )

    OdpowiedzUsuń
  20. Boże..Jakbyś czytała mi w myślach.Odczuwam dokładnie to samo.Mam wrażenie, że to przez tą jesień...Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. O matko, jak ja znam to uczucie. To jest po prostu straszne, gdy czuje się taką pustkę.... To chyba jest wpisane w naturę człowieka. Zresztą mam tendencję do popadania w skrajności, więc jak nie euforia to dół, przy czym to drugie dominuje :/
    Tymczasem... ja mam już 19 lat na karku i począwszy od skończenia szkoły wszyscy nagle wymagają ode mnie żebym w przeciągu dnia stała się jak typowy dorosły człowiek. Bo najlepszym argumentem jest- jesteś już dorosła. I co z tego?

    OdpowiedzUsuń
  22. Każdy w swoim życiu przechodzi takie nic. Ale to minie, trzeba być cierpliwym. Wtedy będzie lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  23. Dużo zdrowia przede wszystkim. W ostatnim czasie dużo osób dopada wisielczy humor przyznam.
    Myślę, że najlepszy jest złoty środek, zdrowy egoizm nie jest zły:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jejku, jak bardzo Cię rozumiem, kochana <3 U mnie też jesień powoduje podobne stany, kiedy nic mi się nie chce, brakuje motywacji i chęci do zrobienia czegokolwiek pożytecznego... Jakiś miesiąc temu było mi tak strasznie źle i smutno, że zupełnie spontanicznie i nie planując tego wcześniej, kupiłam bilet, wsiadłam w autobus i pojechałam na weekend do domu. U mnie ten smutek dodatkowo potęguje fakt, że jestem prawie 400 km od rodziców, dziadków, najlepszej przyjaciółki, chłopaka, starych znajomych, pieska... I mimo że ogólnie cieszę się, że jestem tu i teraz, poznałam nowych ludzi itd., to czasem są takie dni, gdy okropnie brakuje mi nawet własnego łóżka, pokoju, tego, że mama zrobi obiadek, pranie, zakupy - rzeczy, o które obecnie muszę dbać sama.
    Musisz się trzymać. Mocno. Przesyłam wirtualnego przytulasa na pocieszenie!

    OdpowiedzUsuń
  25. A bo z jesienią tak jest, w sensie, że jest taka beznadziejna i nijaka. Nie chce mi się nigdzie łazić, na uczelni nie mogę wysiedzieć i marzę tylko o tym, by rzucić się do lóżka i iśc spać. Poza tym, często czuję, jak wrócę do domu, że czego nie powiem, czego nie zrobię to i tak jest źle, bo nie wpasowuję się w ich kanon zachowań i to, że jestem trochę inna, to wszystkich drażni. Life is sucks.

    OdpowiedzUsuń
  26. równowaga się odwróci! może za dużo się martwisz, warto czasami stanąć z boku, odpocząć

    OdpowiedzUsuń
  27. Jeju, kiedy to było mieć 18 lat...

    OdpowiedzUsuń