czwartek, 27 sierpnia 2015

''Czasem wszystko co musisz zrobić to zapomnieć o tym co czujesz i pamiętać o tym na co naprawdę zasługujesz''

Znów mnie troszkę nie było, ale jest to spowodowane wieloma rzeczami. Pierwszy i najważniejszy powód to taki, że staram się wszystko sobie poukładać. Namieszałam sobie w życiu i teraz nie wiem jak wszystko odkręcić by kogoś nie zranić. 
Coraz częściej też zaczynam się zastanawiać czy w związku, w którym jestem jest więcej dobrych czy złych chwil. Dlaczego potrafimy usprawiedliwić każde podłe zachowanie osoby, na której nam zależy? Dlaczego winę bierzemy tylko na siebie? Bo to ja sprowokowałam/sprowokowałem tę kłótnię, bo to ja mogłam/mogłem się nie odzywać, to ja powinnam/powinienem przyznać mu/jej rację... I to ciągłe wytykanie błędów partnerowi zapominając o swoich. Jest jeszcze wiele innych przykładów, ale mnie zastanawia jedno – dlaczego? Dlaczego w tym wszystkim zapominamy o sobie? A może to tylko ja... Udzielam ludziom rad, do których ja sama się nie stosuję, bo nie potrafię. Łatwiej jest pomóc komuś niż sobie. Lecz jeśli kilka osób mówi mi, że to w czym tkwię jest chore, to może tak jest? Może czas coś z tym zrobić? Jednak myśl, że bez tej osoby nagle stanę się nikim jest silniejsza. 

google grafika

10 komentarzy:

  1. Niestety uczucia czasem oślepiają :(

    OdpowiedzUsuń
  2. czasem trzeba usiąść i na spokojnie przemyśleć, czy związek ma sens... wiem, że to trudne, ale po co się męczyć? trzeba znaleźć jakieś odpowiednie rozwiązanie. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. czasami trzeba po prostu być stanowczym i po prostu się odciac, chociaz to bardzo trudne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeśli coś nas unieszczęśliwia, nie jest warte naszej uwagi. Jeśli zastanawiamy się nad tym, czy kogoś kochamy to znaczy, że już dawno przestaliśmy...

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety tak już właśnie jest- potrafimy spojrzeć na problemy innych, doradzić, a jednak na własne nie umiemy spojrzeć z innej perspektywy, z dystansem. Mi samej często zdarzają się sytuacje, że doradzam koleżance, a sama później nie potrafię przyjąć własnej rady.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bo właśnie łatwiej jest spojrzeć z boku na cudze problemy, kiedy nie dotyczą nas samych. Z naszymi własnymi bywa różnie, ale też się da ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na spokojnie musisz sobie poukładać w głowie to, co sama na ten temat sądzisz i podjąć odpowiednią - dla Ciebie, dla Was, decyzję ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozumiem Twoje wątpliwości, sama miałam podobne. Przez 3 lata byłam w związku, przez rok byłam zaręczona, przez ponad pół roku było ciągle źle. On zmienił się nie do poznania, ale to ja brałam winę na siebie za wszystkie jego występki i przewinienia. Chciałam, żeby było dobrze, bo bałam się samotności. I słusznie, jak się okazało, bo minęły już 3 lata, odkąd jestem sama i nie mogę sobie ułożyć życia. Ale wiesz, co? Nie żałuję. Przez to rozstanie stałam się silniejsza, wiem, czego chcę od życia, a wiele ludzi mówi mi, że zmieniłam się na lepsze. Trzymam kciuki, żebyś sobie wszystko poukładała!

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeżeli masz sprawdzone i kupujesz kolejny raz to samo, to warto :) Ja np. mam przyjaciółkę, która pracuje w Hebe, więc ją podpytuję o kolory, które będą dla mnie dobre itd :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja w związkowym temacie jakiegoś doświadczenia nie mam jednak z każdego związku wyniosłam lekcję i obecnie nie winię tylko siebie za spory, nie tłumaczę drugiej osoby. Przede wszystkim staram się wszystko na spokojnie przemyśleć i w miarę obiektywnie na wszystko spojrzeć. Często dochodzę do wniosku, że dwie strony zawiniły, ale zdarza się, że obwiniam tylko męża;>
    Powodzenia życzę, mam nadzieję, że wszystko pomyślnie się poukłada i będzie więcej kolorowych dni:)

    OdpowiedzUsuń