sobota, 2 kwietnia 2016

''Każde głębsze uczucie prowadzi do cierpienia. Miłość bez cierpienia nie jest miłością''

Wiem, że napisałam iż odchodzę z bloga jednak nie potrafię. To miejsce uzależnia, naprawdę nie potrafię tak po prostu stąd odejść. 

Czuję się zagubiona. W jednej chwili jest tak cudownie, tak wspaniale, lepiej by być nie mogło. Niestety za jakiś czas wszystko się wali jak domek z kart. W jednej sekundzie szczery uśmiech znika i pojawiają się łzy, w jednej sekundzie uczucie prawdziwego szczęścia zastępuje ogromny ból. W jednej sekundzie czuję się jak ktoś wyjątkowy, w następnej jak zwykłe zero. W jednej sekundzie planujemy przyszłość, w drugiej zastanawiam się czy chcę w ogóle żyć. Czy tak powinno być? Czy to ja naprawdę zawsze jestem wszystkiemu winna? Może to naprawdę ja zawsze wszystko psuję? To zawsze ja biorę całą winę na siebie, to zawsze ja obwiniam samą siebie za każdą przykrą sytuację nie dla świętego spokoju, ale dlatego, że naprawdę czuję iż to była moja wina, ale czy naprawdę zawsze tak jest? Wiem, że popełniłam wiele błędów, ale czy naprawdę zasługuję na to by mnie tak traktować, skoro naprawdę szczerze ich żałuję? Jednak gdy mnie tak pieszczotliwie nazywa, gdy mnie przeprasza ze łzami w oczach nie potrafię być zła, nie potrafię się gniewać i od razu wybaczam. Mam mętlik w głowie. Zawsze innym potrafię doradzić, wesprzeć, jakoś pomóc, ale kiedy chodzi o moje problemy nie mam pojęcia co powinnam zrobić. Niektórzy by stwierdzili ''olej to, idź naprzód'' ale nie potrafię. Sama myśl, że miałabym żyć bez niego tak cholernie boli, bez niego nie poradziłabym sobie, po prostu nie dałabym rady. Czuję, że to jest to, że to ten jedyny.
 

To zadziwiające jak szybko człowiek potrafi się zmienić. Jeszcze ponad rok temu wydawało mi się, że jestem silną osobą, że zawsze ze wszystkim sobie poradzę, że jeszcze zawojuję świat... A od bardzo długiego czasu czuję się jak bezbronne, zagubione dziecko. Może tak naprawdę nigdy nie byłam silna? Może sama sobie wmawiałam, że jestem silną osobą, a tak naprawdę zawsze byłam słaba jednak nigdy wcześniej nie byłam w takiej sytuacji by móc się o tym przekonać? Zmieniłam się ja, zmieniły się moje priorytety, cele, marzenia. Jedno co wiem na pewno to to, że kiedy jest cudownie jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie i oddałabym wszystko za te chwile.

27 komentarzy:

  1. Zawsze tak jest, że gdy nam się trafia jakaś ciężka sytuacja, nie wiemy co począć, ponieważ mamy świadomość, że każdy nasz czyn ma ogromny wpływ na naszą przyszłość.

    Też rok temu czułam się silna. Nie, ja nie potrzebuję faceta. Jestem niedojrzała nawet na związanie się z kimkolwiek. I co wyszło? Teraz jak mam Mojego Mężczyznę, to czuję się jak nieporadna dziecinka. Ja nie wiem dlaczego tak to działa. v:

    Życzę Ci jak najwięcej szczęśliwych chwil w życiu! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. własnie to jest najgorsze w miłości, ze sprawia ze stajemy się bezsilni/Karolina

    OdpowiedzUsuń
  3. Życie ta taka sinusoida, raz jest lepiej,raz gorzej. Raz mamy w sobie mnóstwo siły,raz nam jej brakuje. A miłość to skomplikowana sprawa i potrafi nieźle zamącić w głowie:)
    Dużo spokoju i radości:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czuję się jakbym czytała o sobie.
    Też zawsze obwiniałam się za wszystko i wydawało mi się, że to co złe jest z mojego powodu. Bo nie tak coś powiedziałam, zrobiłam... Ale to nie prawda. Musisz chcieć nabrać dystansu do tych sytuacji i wszystko przeanalizować. Czy aby na pewno z Twojego powodu jest źle? Mój chłopak zawsze się tak zachowywał (i jakby nie patrzeć nadal próbuje), ale nie poddaję się i nie ulegam jego czułym słówkom, kiedy wiem, że zrobił coś źle, a nie umie się do tego przyznać tylko chce zwalić winę na mnie. Mimo, że to bywa bardzo ciężkie, ale widzę postęp. Widzę, że on sam czasami potrafi dojść do tego, że to jego wina. To bardzo ułatwia życie. Nigdy nie jest tak, że tylko jedna strona ponosi odpowiedzialność w związku. Cokolwiek by się nie działo.

    OdpowiedzUsuń
  5. Od kilku miesięcy czuję się podobnie. Nie mam ochoty na nic i niby mam jakieś przebłyski szczęścia to i tak czuję, że już nie jest tak jak kiedyś. Coś mi się wydaje, że jestem blisko depresji ale staram się temu zapobiec. Trzeba być silnym, bo ma się tylko jedno życie. Pozdrawiam! :*

    OdpowiedzUsuń
  6. kurczę, jak Ci powiem, że w większości mam ostatnio podobnie jak Ty, to Cię zdziwię?

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety ale życie to sinusoida i musi czasem być źle byśmy mogli docenić te chwile, kiedy jest dobrze. Wiesz że odkąd to zrozumiałam jest więcej tego dobrego?

    OdpowiedzUsuń
  8. Życie bez problemów nic by nie wnosiło. Zmiany są częścią nas :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Powiem tak - czasem warto walczyć. Uciekać się do różnych sposobów, aby jakoś naprawić sytuację. Oczywiście tylko czasami, więc warto sobie zadać pytanie, czy to jest na pewno ta osoba, o którą warto walczyć i związek o który warto się starać. Szczera rozmowa potrafi zdziałać cuda. Pozdrawiam i życzę powodzenia.

    www.itakowo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Ech... życie jest naprawdę nieprzewidywalne, więc jak człowiek mógłby być niezmienny?

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciśnie mi się na usta, że wina nigdy nie leży po jednej stronie, ale tak naprawdę... To czasem wydaje mi się, że leży po prostu nie po tej, która przyjmuje ją na siebie.
    Miłość robi z nami różne rzeczy, ale mimo wszystko, bez względu na to co się dzieje między ludźmi - powinna uskrzydlać.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wiesz, też sobie tak często mówię, że przecież było nam dobrze, że ok, że wszystko najlepiej na świecie. A potem tłucze mnie rzeczywistość, która już taka wspaniała nie była. Bo nie tego oczekiwałam. Chciałam więcej: uwagi, uczucia, wsparcia i czasu. Chciałam więcej jego. Dla mnie. Chciałam, żeby się chociaż trochę martwił, żeby częściej dzwonił i zadawał więcej pytań. Takich normalnych rzeczy chciałam. Bo ja jestem naprawdę taką osobą, która potrafi zrozumieć wypad do kumpli na piwo i Fifę. Ale nie potrafię zrozumieć, że ktoś tak może non-spot. Nieprzerwanie. Po co więc ja?
    Chciałabym napisać, że nie ma co siedzieć w takich związkach (bo nie ma), że w sumie to nie powinnaś w ogóle się zastanawiać i spłacić go zanim on spławi Ciebie. Ale wiem, że to boli jak cholera, a przede wszystkim - wierzę w ludzi i w to, że może być lepiej. Naiwnie. Ale jednak w coś wierzyć trzeba.

    OdpowiedzUsuń
  13. Bo miłość to nie tylko pięknie spędzone chwile. .. ale przede wszystkim wspólne pokonywanie trudności☺

    OdpowiedzUsuń
  14. czytajac to, czułam jakby ktoś opisywal moje odczucia. Winić siebie nie ma co, zazwyczaj wina lży po obydwóch stronach. Czasami tak bywa,że wszystko nagle się psuje, wydaje się bez sensu, ale jak to się przejdzie, to się jest pewnym miłości - wiem z doświadczenia. Nie raz miałam złe dni, a nawet miesiące, ale przetrwaliśmy tyle, ile się w głowie nie mieści :)
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  15. Cóż, to fakt, pisanie uzależnia jak cholera. I nawet jak człowiek chce przestać ma ten moment, gdy musi wręcz wylać pewne emocje...
    I obwinianie...skąd ja to znam. Ostatnio obwiniałam się nawet o to, że koleżanka w pracy mnie wkurza, bo powinnam być bardziej wyrozumiała, a praktycznie mordowała mi pacjentów. No ale mniejsza o to. Obwinianie się jest po prostu...niezdrowe. I może nieraz trzeba pomóc sobie jakąś logiką, żeby przestać? Srpóbować racjonalizować? mi to nieraz pomaga.
    I nawet najsilniejszy człowiek miewa takie momenty.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie tylko Ty czujesz się zagubiona - życie nieustannie nas bombarduje sprzecznymi sygnałami, kiedyś nauczymy się to ogarniać :)

    OdpowiedzUsuń
  17. ekstra blog, zapraszam na mojego http://akinmiod.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Powinnaś zadać sobie pytanie, co sprawia, że sytuacja tak diametralnie się zmienia. Jaki jest powód tego, że nagle czujesz się źle. Powinnaś wyjść od źródła problemu i z nim powalczyć, spróbować coś zmienić, ominąć problemowy punkt podczas kolejnej drogi. Piszesz też o cudownych chwilach - czyli jednak warto powalczyć, byś mogła tylko takie wspominać. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. przechodzę ostatnio przez coś podobnego, ogromną, męczącą karuzelę myśli i nastrojów... związane jest to z pewną ważną dla mnie decyzją, którą ostatnio podjęłam. cóż, mimo wszystko musimy być silne i nie dawać się tym falom negatywnych emocji :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Może masz depresję ? Ja staram się skupiać na pozytywach, bo uważam, że przyciągamy te rzeczy na które kierujemy swoją uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Warto wyrażać swoje zdanie. Miałam podobnie jak Ty i teraz bardzo tego żałuję. Pamiętaj, że wina praktycznie zawsze leży po dwóch stronach i nie daj wmówić samej sobie, że zawsze wszystko jest spowodowane przez Ciebie, bo kiedyś przez to oszalejesz.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja zawsze jak mam gorsze chwile, to lubię pobyć sama. Włączyć dobry film, zapomnieć o problemach. W ogóle filmy uważam za świetny "zapominacz".

    OdpowiedzUsuń
  23. Cos w tym jest. Moja rada to olać i nie przejmowac sie niczym. Im wiecej masz wszystko w dupie tym lepiej sie bedzie tobie układac w zyciu. Cięzko byc olewczym kiedy sie nim nie jest ale trzeba sie nauczyc zeby byc szczesliwym

    OdpowiedzUsuń
  24. Może... Pokaż mu ten wpis? Chłopak zobaczy siebie Twoimi oczami i może to pomoże rozwiązywać wasze konflikty, a być może nauczy w nie nie wchodzić :) wiem jak bardzo potrafi ranić miłość :3 niestety łzy są jej skutkiem ubocznym, ale czy nie warto cierpieć dla tak szczytnego celu? Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku. Nie pozwól chłopakowi przyzwyczaić się do Ciebie. Niech wie, że jest dla Ciebie całym światem, niech wie, że ma w tobie oparcie, ale niech się stara i zabiega o Twoje uczucie! Nie olewaj miłości, to najgorsze co możesz zrobić! Po prostu musicie dojść do kompromisu. Jakiś czas temu po burzliwych kłótniach z moim ukochanym obiecaliśmy sobie kilka rzeczy. Po pierwsze nie będziemy zatajć przed sobą żadnych uczuć. Jeżeli coś nam nie pasuje, wyjaśniamy to od razu ale bez krzyków i pretensji. I co najważniejsze, nie ranimy się chcąc pokazać drugiej osobie jak bardzo nam na niej zależy! Może i wy powinniście sobie coś obiecać? Jeśli to en jedyny, powinien być najbliższą Ci osobą i powinien kochać Cię bezwarunkowo. Twoje wady i zalety :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Tez miałam taką sytuację, najlepsze rozwiązanie jest proste- pojawi się ktoś inny, a wtedy zmiana na lepszy model jest najlepszym rozwiązaniem. Na razie będziesz się dołować, ale nadejdzie dzień kiedy jebniesz w stół, powiedz dosyć, zmienisz faceta i będziesz szczęśliwa. Gadam ci xd

    OdpowiedzUsuń
  26. ja też wróciłam, też nie potrafię żyć bez blogowania! WITAJ W KLUBIE!

    OdpowiedzUsuń
  27. i nigdy, przenigdy wina nie leży zawsze po jednej stronie, weź sobie to do serduszka, później łatwiej jest sobie pewne sprawy wytłumaczyć, trzymaj się <3

    OdpowiedzUsuń