niedziela, 31 lipca 2016

''Na najważniejszych skrzyżowaniach życiowych nie stoją żadne drogowskazy''

Nigdy bym nie pomyślała, że po dziewięciu latach wrócę z powrotem do kraju. Byłam wręcz pewna, że już nigdy nie będę mieszkać w Polsce na stałe. Był okres, kiedy to bardzo chciałam wrócić do Polski, ale myślałam, że to raczej niemożliwe. Zawsze pojawiały się myśli ''co ja tam będę robić?'' Cóż, wiele się zmieniło. Nie myślałam też, że Norwegia będzie krajem, w którym spędzę resztę życia. Zawsze mi się wydawało, że jeśli już bym się gdzieś przeprowadzała to byłby to inny kraj, ale nie Polska. Jak już wspomniałam - wiele się zmieniło. Życie potrafi obrócić się o 180 stopni, a my nie mamy na to żadnego wpływu. Możemy protestować, możemy tupać nogami jak rozkapryszone dziecko, możemy płakać, krzyczeć, ale to niczego nie zmieni, bo są rzeczy, które nie są zależne od nas. Nie czuję żalu, nie czuję smutku, że wracam. Nie jestem tutaj z nikim ani z niczym na tyle związana by odczuwać smutek. Myślę, że kiedyś jeszcze tutaj przyjadę. Nie na stałe, ale może za rok na wakacje. Odwiedzę stare kąty. 
Przez jakiś czas planowałyśmy z mamą, że może zamiast do rodzinnego miasta przeniesiemy się do Gdyni gdzie również mamy rodzinę jednak po głębszym przemyśleniu sprawy, uznałyśmy, że lepiej będzie jednak wrócić do rodzinnego miasta. 
13 sierpnia wyjeżdżamy stąd. Ostatni czas mija nam na sprzątaniu, pakowaniu wszystkiego, a trochę tego jest, bo przez te dziewięć lat sporo się nazbierało wszystkiego. 

czwartek, 21 lipca 2016

Wielkie zmiany

I znów długo mnie tutaj nie było, ale wracam. Wracam dlatego, że czuję potrzebę wylania z siebie tego wszystkiego co w ciągu ostatnich kilku miesięcy wydarzyło się w moim życiu, a wydarzyło się wiele. Nie podejrzewałam, że w przeciągu pół roku moje życie może się zmienić o 180 stopni, a jednak.
Nie będę jednak pisać o wszystkim, ponieważ to zbyt prywatne sprawy jednak co nieco mogę napisać. 
Z powodów rodzinnych, a dokładniej rozstania moich rodziców wracam na stałe do Polski. Jest to decyzja przemyślana i nie podjęta pochopnie, pod wpływem chwili i emocji. Mojego ojca nie ma już w Norwegii i nie będzie, a z mamą jesteśmy tutaj zupełnie same. Nie mamy tutaj żadnej rodziny, a z pracą wcale też nie jest tak kolorowo jak niektórym ludziom może się wydawać, ponieważ mama nie może jej znaleźć. Dużą przeszkodą dla niej jest też język. Uwierzcie - za granicą nie ma raju. Mogłabym oczywiście zostać tutaj sama, kiedy mama już by wyjechała, ale nie chcę tego. Nie chcę, ponieważ i tak nie dostałam się tutaj na studia, a nie chcę też każdego dnia po pracy wracać do pustego domu, nie mieć nawet żadnych znajomych, bo praktycznie każdy gdzieś się przeprowadza. Dlatego wracam. W Polsce mam rodzinę, znajomych, a to zawsze jakieś wsparcie i to duże. Prawdopodobnie i tak nie będę mieszkać w mieście rodzinnym, ale w Gdyni, bo tam również mam rodzinę, ale to zawsze coś, nie będę taka samotna. Nie jest też tak, że wrócę i nie wiem co dalej, bo wiem. Mam konkretny plan, a nawet posiadam plan B jeśli pierwszy z nich nie wypali. Pamiętacie jak kiedyś pisałam o tym, że chcę wracać, a po jakimś czasie doszłam do wniosku, że nigdy nie wrócę? No cóż, jak widać życie pisze różne scenariusze. Czy żałuję podjętej decyzji? Nie. Nie wiem czy kiedyś nie będę tego żałować, może będę, ale tego nie da się przewidzieć. Jeśli nie spróbuję to nigdy nie będę wiedziała, a drogę powrotną zawsze mam otwartą. Posiadając również obywatelstwo norweskie, znając język będę zawsze mogła wrócić, ale na chwilę obecną nie żałuję podjętej decyzji.