wtorek, 18 kwietnia 2017

Sometimes, all you can do is lie in bed and hope to fall asleep before you fall apart...

Chyba jestem dobra w tym znikaniu i pojawianiu się nagle, znikąd. To już kolejny taki nagły powrót w ciągu jakichś dwóch lat, a może ponad dwóch... Nie liczę już tego. Czuję, że właśnie w ciągu tych dwóch lat blog stał się miejscem, w którym wylewam swoje żale, a te dobre chwile zatrzymuję dla siebie, żyję nimi póki trwają, staram się nacieszyć nimi na zapas, bo już przywykłam do tego, że nie trwają one długo.
W moim życiu w ostatnim czasie wiele się dzieje. Ciężko mi powiedzieć czy pozytywnego, czy nie. Moi bliscy uważają, że wszystko jest jak najbardziej na plus, że moje życie w końcu wkracza na normalne tory. Studiuję i idzie mi całkiem nieźle, dostałam staż w urzędzie miasta, uwolniłam się z toksycznego związku, w którym miałam same zakazy, stawiane ultimatum ''ja albo studia'', ''ja albo staż/praca''... Jednak, mimo że wszystko wygląda tak jak powinno, mimo że powinnam w końcu odżyć to ja nie potrafię się odnaleźć w tej nowej dla mnie sytuacji. Czuję się jakbym została zupełnie sama, jak porzucone dziecko zdane tylko na siebie. Przez ponad dwa lata dzień w dzień był przy mnie ktoś, za kogo życie bym oddała, bez którego nie wyobrażałam sobie życia. Bo mimo całej tej toksyczności czułam w nim wsparcie, czułam się bezpiecznie, stabilnie... Teraz czuję jakbym się uczyła żyć na nowo. Każdego dnia tak ciężko jest mi wstać z łóżka i przeżyć kolejny dzień. Wiem, że z czasem będzie lepiej, ale mam wrażenie, że z dnia na dzień jest coraz gorzej. Staram się wierzyć w to, że jeszcze kiedyś będę szczęśliwa, ale na chwilę obecną po prostu staram się przeżyć kolejny dzień. 

10 komentarzy:

  1. Miałam podobnie. Niby było dobrze, a jednak coś nie pozwalało tego odczuć. Jakieś wewnętrzne "nie".
    Pierwsze dni, tygodnie po rozstaniu takie są. Ale to uczucie pustki mija, jak to się mówi "czas leczy rany" i jest to naprawdę prawdziwe, wiem to po sobie. Najważniejsze, że uwolniłaś się od toksycznego związku.
    Przesyłam mnóstwo uścisków, trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą siłownią mam identycznie. Jesli idę sama to tylko bieżnia bądź rowerek, samo cardio. Na inne maszyny nie pójdę, bo się ludzi boję i wstydzę :D Jak z facetem chodziłam to nie było problemu.
      U mnie angielski na uczelni jest łatwy, ale sama dla siebie chciałabym w końcu ogarnąć, żeby móc jakoś funkcjonować.

      Usuń
  2. Ja tu widzę sporo pozytywów, naprawdę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Będzie lepiej, przyjdzie prawdziwa wiosna, zaświeci słońce i poczujesz tę energię. Zaczniesz żyć pełnią życia. Pomyśl o tym pozytywnie - teraz będziesz mieć więcej czasu dla siebie - może warto ten czas zainwestować w jakieś ciekawe zajęcie? Zacząć robić coś, na co nigdy nie wystarczało Ci czasu? Zobaczysz, wszystko powolutku się ułoży. ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Na pewno uda Ci się poczuć lepiej w nowej rzeczywistości. Gdy ma się kogoś tyle czasu przy sobie, bez względu na to, jak się układa, trudno tak po prostu nad tym przejść, jakby nic się nie stało. W końcu będzie lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na wszystko potrzeba czasu. Emocje muszą znaleźć ujście. Musisz przywyknąć do tego, jak wygląda Twoje życie w tym momencie.
    Pamiętaj, że wszystko dzieje się po coś

    OdpowiedzUsuń
  6. Również przechodziłam przez coś podobnego... Niestety pustka jest uciążliwa. Na szczęście można ją czymś wypełnić... Pasją, rysowaniem, sportem, innym hobby? A może dzięki zainteresowaniom poznasz kogoś nowego? :) Pozdrawiam i ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluje wyjścia z takiego związku. Jestem pewna, że to wymagało od Ciebie dużo siły i wielkiej odwagi.
    Myślę, że trzeba się skupić na sobie. Ano, tak jak piszą dziewczyny wyżej. Nowe hobby, staż, studia :) Mam nadzieje, że będzie o wiele lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  8. jak ja dobrze rozumiem te blogowe rozterki! u mnie jest to samo! </3

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedyś miałam podobnie. Byłam takim kłębkiem rozterek. Odnalazłam spokój w Bogu, ale to wszystko zależy od Ciebie. I pamiętaj, że nie jesteś i nigdy nie byłaś sama! ♥

    OdpowiedzUsuń